Czy Trafnews.pl spełnia oczekiwania?
-
Gość
Proszę bardzo.
Jeżeli komisja techniczna ustali, że koń biorący udział w gonitwie był prowadzony przez jeźdźca w taki sposób, że przeszkadzał innemu koniowi i w wyniku tego koń, któremu przeszkadzano, minął celownik po koniu, który przeszkadzał, komisja techniczna, ustalając wynik gonitwy, przesuwa konia, który przeszkadzał, na miejsce bezpośrednio po miejscu
konia, któremu przeszkadzał.
Przepis bardzo klarowny. Wystarczyło tylko uznać, że Happy Blue dobiegł za Agarem wskutek przeszkadzania, co według mnie jest dość oczywiste i chyba równie klarownie uzasadniłem wyżej.
Jeżeli komisja techniczna ustali, że koń biorący udział w gonitwie był prowadzony przez jeźdźca w taki sposób, że przeszkadzał innemu koniowi i w wyniku tego koń, któremu przeszkadzano, minął celownik po koniu, który przeszkadzał, komisja techniczna, ustalając wynik gonitwy, przesuwa konia, który przeszkadzał, na miejsce bezpośrednio po miejscu
konia, któremu przeszkadzał.
Przepis bardzo klarowny. Wystarczyło tylko uznać, że Happy Blue dobiegł za Agarem wskutek przeszkadzania, co według mnie jest dość oczywiste i chyba równie klarownie uzasadniłem wyżej.
-
Gość
Brawo. W końcu pojawiła się logika i merytoryka na tym Forum, nie tylko części ciała.Anonymous pisze:Proszę bardzo.
Jeżeli komisja techniczna ustali, że koń biorący udział w gonitwie był prowadzony przez jeźdźca w taki sposób, że przeszkadzał innemu koniowi i w wyniku tego koń, któremu przeszkadzano, minął celownik po koniu, który przeszkadzał, komisja techniczna, ustalając wynik gonitwy, przesuwa konia, który przeszkadzał, na miejsce bezpośrednio po miejscu
konia, któremu przeszkadzał.
Przepis bardzo klarowny. Wystarczyło tylko uznać, że Happy Blue dobiegł za Agarem wskutek przeszkadzania, co według mnie jest dość oczywiste i chyba równie klarownie uzasadniłem wyżej.
-
Gość
No i tu jest pies pogrzebany. Nie był "prowadzony przez jeźdźca w taki sposób, że przeszkadzał". Co to wg Ciebie znaczy przeszkadzać? Czy zwolnił, czy jego dżokej musiał go wstrzymywać? Czy zaprzestał aktywnej jazdy?Anonymous pisze:Proszę bardzo.
Jeżeli komisja techniczna ustali, że koń biorący udział w gonitwie był prowadzony przez jeźdźca w taki sposób, że przeszkadzał innemu koniowi i w wyniku tego koń, któremu przeszkadzano, minął celownik po koniu, który przeszkadzał, komisja techniczna, ustalając wynik gonitwy, przesuwa konia, który przeszkadzał, na miejsce bezpośrednio po miejscu
konia, któremu przeszkadzał.
Przepis bardzo klarowny. Wystarczyło tylko uznać, że Happy Blue dobiegł za Agarem wskutek przeszkadzania, co według mnie jest dość oczywiste i chyba równie klarownie uzasadniłem wyżej.
-
Gość
Nie chwalmy dnia przed zachodem słońca. Cały czas wisi nad nami - niczym mityczny miecz Demoklesa - wielki ch... teiksa. Niczym gargantuiczna klątwa dla polskich wyścigów.Anonymous pisze:Brawo. W końcu pojawiła się logika i merytoryka na tym Forum, nie tylko części ciała.Anonymous pisze:Proszę bardzo.
Jeżeli komisja techniczna ustali, że koń biorący udział w gonitwie był prowadzony przez jeźdźca w taki sposób, że przeszkadzał innemu koniowi i w wyniku tego koń, któremu przeszkadzano, minął celownik po koniu, który przeszkadzał, komisja techniczna, ustalając wynik gonitwy, przesuwa konia, który przeszkadzał, na miejsce bezpośrednio po miejscu
konia, któremu przeszkadzał.
Przepis bardzo klarowny. Wystarczyło tylko uznać, że Happy Blue dobiegł za Agarem wskutek przeszkadzania, co według mnie jest dość oczywiste i chyba równie klarownie uzasadniłem wyżej.
-
Gość
Odwrotnie. Nie tylko Happy Blue zbaczył w lewo w kierunku Agara. Dodatkowo jego dżokej Mura używał bata z prawej ręki, powiększając niebezpieczeństwo. A powinien przełożyc bat i skorygować tor jazdy. Sądzę, że komisja sędziowska uznała, że wina była po stronie Mury. Swoją jazdą sam doprowadził do tej niebezpiecznej sytuacji.Anonymous pisze: Na werdykt nie powinien mieć wpływu fakt zbaczania Happy Blue pomiędzy 400 i 300m, bo nikomu nie przeszkodził, a w chwili zajechania już nie zbaczał.
-
Gość
-
Gość
-
Gość
-
Gość
Tak, zwolnił. Tak, zaniechał aktywnej jazdy. Tak, musiał go wstrzymać. Wszystko na skutek crossingu. To wszystko widać jak na dłoni i nie widzi tego tylko ten, kto widzieć nie chce. A jeśli nie chce, to nic go nie przekona.
Nie sądzę nawet, by te fakty kwestionowała KT. Zerknąłem do orzeczenia i z niego wynika, że trener Wyrzyk nie dopełnił formalności dotyczących złożenia protestu na piśmie, dlatego pozostał on bez rozpatrzenia.
Swoją drogą ciekawe są te przepisy.
Jeździec może zgłosić protest tylko podnosząc rękę przy zjeżdżaniu z toru. Następnie zgłasza ustnie sędziemu przy wadze. Rozumiem, że Mura tego nie zrobił.
Trener zgłosił protest telefonicznie. Wnoszę z tego, że raczej nie było go na torze. Musi jednak w ciągu godziny potwierdzić go pisemnie. Czyli wystartować prywatnym odrzutowcem z Podbieli i wylądować wewnątrz toru. Inaczej nie zdąży. A może mailem? Nie wiem, czy to przechodzi.
Pewnie trener miał na torze upoważnionego przedstawiciela, bo mieć musiał. Ale, uwaga!, tenże może złożyć protest pisemny tylko do zakończenia ważenia jeźdźców, co trwa ledwie kilka minut.
Nie sądzę nawet, by te fakty kwestionowała KT. Zerknąłem do orzeczenia i z niego wynika, że trener Wyrzyk nie dopełnił formalności dotyczących złożenia protestu na piśmie, dlatego pozostał on bez rozpatrzenia.
Swoją drogą ciekawe są te przepisy.
Jeździec może zgłosić protest tylko podnosząc rękę przy zjeżdżaniu z toru. Następnie zgłasza ustnie sędziemu przy wadze. Rozumiem, że Mura tego nie zrobił.
Trener zgłosił protest telefonicznie. Wnoszę z tego, że raczej nie było go na torze. Musi jednak w ciągu godziny potwierdzić go pisemnie. Czyli wystartować prywatnym odrzutowcem z Podbieli i wylądować wewnątrz toru. Inaczej nie zdąży. A może mailem? Nie wiem, czy to przechodzi.
Pewnie trener miał na torze upoważnionego przedstawiciela, bo mieć musiał. Ale, uwaga!, tenże może złożyć protest pisemny tylko do zakończenia ważenia jeźdźców, co trwa ledwie kilka minut.
-
Gość
Wydaje mi się, że jednak wszystkiemu jest winien tembr głosu Wyrzyka. Ten piskliwy dźwięk udręczonego kastrata, który się z niego wydobywa wokół, jest nie do zniesienia i może doprowadzać sędziów do furii i chęci zemsty. Stąd uwzięli się na niego. Głos to spiritus movens tych wszystkich rosłonieckich sporów.
-
Gość
-
Gość
Powyżej ktoś napisał bzdurę. Trener ma godzinę na pisemne potwierdzenie protestu. Komisja techniczna nie czeka z ogłoszeniem werdyktu godzinę na sprawdzenie, czy pismo wpłynęło. Musi w kilka, góra kilkanaście minut ogłosić wynik gonitwy. Więc w tym wypadku musiała ocenić, że przeszkadzanie nie miało wpływu na wynik i nie zamieniła koni miejscami. Dopiero po upływie godziny i minimum 30 minut po decyzji KT okazało się, że nie ma pisma od Wyrzyka i wtedy protest stracił swoją moc.Anonymous pisze:Tak, zwolnił. Tak, zaniechał aktywnej jazdy. Tak, musiał go wstrzymać. Wszystko na skutek crossingu. To wszystko widać jak na dłoni i nie widzi tego tylko ten, kto widzieć nie chce. A jeśli nie chce, to nic go nie przekona.
Nie sądzę nawet, by te fakty kwestionowała KT. Zerknąłem do orzeczenia i z niego wynika, że trener Wyrzyk nie dopełnił formalności dotyczących złożenia protestu na piśmie, dlatego pozostał on bez rozpatrzenia.
Swoją drogą ciekawe są te przepisy.
Jeździec może zgłosić protest tylko podnosząc rękę przy zjeżdżaniu z toru. Następnie zgłasza ustnie sędziemu przy wadze. Rozumiem, że Mura tego nie zrobił.
Trener zgłosił protest telefonicznie. Wnoszę z tego, że raczej nie było go na torze. Musi jednak w ciągu godziny potwierdzić go pisemnie. Czyli wystartować prywatnym odrzutowcem z Podbieli i wylądować wewnątrz toru. Inaczej nie zdąży. A może mailem? Nie wiem, czy to przechodzi.
Pewnie trener miał na torze upoważnionego przedstawiciela, bo mieć musiał. Ale, uwaga!, tenże może złożyć protest pisemny tylko do zakończenia ważenia jeźdźców, co trwa ledwie kilka minut.
Gdyby KT uznała, że powinno się zamienić konie miejscami, to by to zrobiła. Nie potrzebowała do tego nawet protestu Wyrzyka.
Prośba o logiczne myślenie. Dajecie się znów podpuszczać Wyrzykowi, który wami manipuluje. Decyzja o braku zmiany miejsc to jedno. Brak pisma w sprawie protestu to drugie.
-
Gość
Oj ten nasz Farinelli.Anonymous pisze:Wydaje mi się, że jednak wszystkiemu jest winien tembr głosu Wyrzyka. Ten piskliwy dźwięk udręczonego kastrata, który się z niego wydobywa wokół, jest nie do zniesienia i może doprowadzać sędziów do furii i chęci zemsty. Stąd uwzięli się na niego. Głos to spiritus movens tych wszystkich rosłonieckich sporów.
-
Gość