Anonymous pisze:Anonymous pisze:Zemedliło mnie. Nie z powodu pana Rabantka, ale po tym co wypłynęło z ust pani Skrok. Rozumiem, że był to wywiad sponsorowany, mający na celu ocieplenie wizerunku, ale poziom służalczości dziennikarki osiągnął zenit. Chyba przebiła nawet panią Holecką, rozmawiającą z prezesem Kaczyńskim.
Bez przesady. Forma może specyficzna, ale treść już nie. Zapytała o dużo ważnych kwestii, także niewygodnych. Właśnie takie pytania, jakie interesują środowisko. Facet odpowiada rzeczowo i sprawnie. A na stanowisku jest od niedawna.
Jesteś odpowiedzialny za nawrót mdłości, bo musiałem jeszcze raz przesłuchać, by wyłowić konkrety i je przedstawić.
Wydaje mi się, że mamy co najmniej trzy rodzaje wywiadów:
- poznawczy, w którym dziennikarz wciela się w rolę adwersarza, czasem przesadnie i zadaje pytania często niewygodne, łapie za słówka,drąży temat
- ocieplający wizerunek, w którym trudnych pytań się unika, zadaje te, dzięki którym przepytywany może się pochwalić
- wchodzenie w 4 litery.
Dlaczego nie był to wywiad poznawczy?
Pani Skrok sprawia wrażenie, że nie słucha odpowiedzi. Nie nawiązuje do nich, nie pogłębia tematu, pozwala panu Rabantkowi ślizgać się. Pyta przykładowo o współpracę z Trafem w kwestiach dotyczących gry i słyszy odpowiedź, że "współpracujemy i wymyślamy rozwiązania, które będą procentowały w przyszłości". Naturalne wydaje się więc zadanie kolejnego pytania: "I co wymyśliliście? Kiedy można oczekiwać zmian i jakich?" Byłoby to uzyskanie informacji dla środowiska nowej. O ile faktycznie jakieś pomysły są, a nie odpowiedź była tylko próbą wybrnięcia z sytuacji.
Na pytanie o potencjalny konflikt interesów z PKWK pan dyrektor odpowiada w tym samym stylu: "od prezesa dzieli nas jedno piętro i na bieżąco rozwiązujemy problemy". Ja bym nie wytrzymał, by nie spytać, co już rozwiązaliście, gdzie nastąpiło zbliżenie stanowisk, a co pozostaje sporne. Pani Skrok łyka wykręt jak pelikan.
O tym, że w zamyśle był to wywiad mający na celu ocieplenie wizerunku świadczą inne pytania. Chociażby o obroty w pierwszym dniu. Typowe pytanie, by przepytywany mógł się pochwalić. Bardzo infantylne, bo przecież wiadomo, że musiały być duże z racji wysokiej frekwencji. Nawet z pozoru trudniejsze pytanie o stan toru roboczego służy do tego, by można się było pochwalić tonami nawiezionego piachu.
Na koniec pada pytanie z tezą:" Macie plan na rozwój, a nie na zwijanie się, prawda?" Mnie to przypomina słynne "ach, jak tu pięknie, prawda? z wywiadów pani Sobierajskiej.
Dlaczego wywiad przeistoczył się we wchodzenie w 4 litery.
Nie jest rolą dziennikarza prowadzącego wywiad wychwalanie przepytywanej osoby lub usprawiedliwianie niedociągnięć. To po prostu niesmaczne i od razu podważa zaufanie do przekazu. Tymczasem słyszę, że dyrektor jest świetnym marketingowcem, że do dziennikarki dotarły pochwały za przygotowanie bieżni, że organizacja była bardzo dobra. Że w kwestii transmisji nie wszystko da się idealnie zrobić, bo przecież tak długo trwa. Sporo tego jak na krótki wywiad. Nawet zadając pytanie o konflikt pani Skrok mityguje się, że nie chce tego tak nazywać. To słowo mogłoby zepsuć istotę przekazu. Zabrakło mi tylko stwierdzenia :"ach, jaki Pan przystojny!!!"