cytaty
"Prawie nigdy nie mówili o miłości, miłość była w nich jak kot, który nie myśli o swojej kondycji kota i jest kotem od wąsów po ogon".
"Casi nunca hablaban de amor, el amor estaba en ellos como un gato, que no piensa en su condición de gato y es gato de los bigotes a la cola."
(Julio Cortázar, "Gra w klasy")
za: Lady Teresa, forum TR, cytując tego autora tej kultowej powieści.
"Casi nunca hablaban de amor, el amor estaba en ellos como un gato, que no piensa en su condición de gato y es gato de los bigotes a la cola."
(Julio Cortázar, "Gra w klasy")
za: Lady Teresa, forum TR, cytując tego autora tej kultowej powieści.
Ostatnio zmieniony 07 mar 2025, 11:08 przez tx, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Gość
..."mam nadzieję, że Pan Bóg, jak Go o to co dnia proszę, nie dopuści mnie do tego upadku, bym miał źle użyć swego rozumu".
(Zygmunt August, król Polski)
/dla graczy przed dniem wyścigowym/
(Zygmunt August, król Polski)
/dla graczy przed dniem wyścigowym/
Ostatnio zmieniony 18 mar 2025, 13:52 przez tx, łącznie zmieniany 1 raz.
Wika Czwarno Co to znaczy (wypowiadać się) "normalnie" i kto ma decydować o tym, co jest "normalne" (szablonem), a co nie?! Totalnie nie zgadzam się z założeniem, że należy pisać wyłącznie "normalnie" (albo wcale), bo to najkrótszą drogą prowadzi do cenzury (zakładanego komuś na chama na twarz kagańca), pozbawienia ludzi ich indywidualności (odmienności, temperamentu, charakteru pisma) i sprowadzenia wszystkich do jednego schematu, jak też do wyjałowienia poruszanych treści (wyzbycia ich z kolorytu i emocji)! Ergo takie oczekiwania/żądania, to nie tylko "zabijanie" wolności słowa, ale też trybu i charakteru dysputy (polemiki) jako takiej. W tej mierze nie ma nic gorszego (nudniejszego, a z drugiej strony sztucznego/ fałszywego), jak "normalność"!
Robert Raznowiecki, komentarz w Oku Dorpata, 7.03.25
Robert Raznowiecki, komentarz w Oku Dorpata, 7.03.25
-
Gość
-
Gość
Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę
idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo
bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy
a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych
niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchórzy – oni wygrają
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
a kornik napisze twój uładzony życiorys
i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie
strzeż się jednak dumy niepotrzebnej
oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz
powtarzaj: zostałem powołany – czyż nie było lepszych
strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne
ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy
światło na murze splendor nieba
one nie potrzebują twego ciepłego oddechu
są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy
czuwaj – kiedy światło na górach daje znak – wstań i idź
dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę
powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy
bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz
powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem
jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku
a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką
chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku
idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek
do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda
obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów
Bądź wierny Idź
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę
idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo
bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy
a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych
niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchórzy – oni wygrają
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
a kornik napisze twój uładzony życiorys
i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie
strzeż się jednak dumy niepotrzebnej
oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz
powtarzaj: zostałem powołany – czyż nie było lepszych
strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne
ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy
światło na murze splendor nieba
one nie potrzebują twego ciepłego oddechu
są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy
czuwaj – kiedy światło na górach daje znak – wstań i idź
dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę
powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy
bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz
powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem
jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku
a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką
chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku
idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek
do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda
obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów
Bądź wierny Idź
