 |
Tower Racing Forum
|
|
Trener Marek Boruta dopuścił się zagłodzenia koni |
| Autor |
Wiadomość |
michal
Uczeń

Dołączył: 30 Wrz 2018 Posty: 6
|
Wysłany: 2018-09-30, 22:09 Trener Marek Boruta dopuścił się zagłodzenia koni
|
|
|
Trener Marek Boruta w swojej stajni w Wawrze doprowadził do stanu agonalnego dwa znane wszystkim na torze konie, które jeszcze nie tak dawno brały udział w gonitwach - ogiera Torsey oraz Sando. Poniżej wstrząsający reportaż dotyczący interwencji i odebrania koni trenerowi:
https://www.ratujemyzwier...rzaglodzilkonie
Apeluje do Komisji Technicznej o jak najszybsze odebranie temu człowiekowi licencji trenerskiej. Ktoś, kto doprowadza do takiego stanu swoje konie, nie powinien zajmować się szkoleniem wierzchowców, a przede wszystkim mieć do nich dostępu. Mail w tej sprawie pójdzie dodatkowo do członków Komisji Technicznej. |
|
|
|
 |
michal
Uczeń

Dołączył: 30 Wrz 2018 Posty: 6
|
Wysłany: 2018-09-30, 23:09
|
|
|
Mail poszedł do wielu osób ze środowiska wyścigów konnych, m.in. do Prezesa Turf Clubu, Pana Kishore Mirpuri. Bardzo szybko otrzymałem od niego odpowiedź o takiej treści:
| Cytat: | Witam,
Smutno było zobaczyć stan tych koni na Facebooku.
Turf Club reprezentujący właścicieli i hodowców koni wyścigowych w Polsce stawia interesy konia zawsze w najwyższym priorytecie. Mogę was zapewnić, że mamy trenerów w Polsce, którzy mają te same priorytety. Są to uczciwi i pracowici ludzie, którzy kochają swoje konie, a Marek Boruta ryzykował reputacją tych ludzi i sportu.
Ja, jako prezes naszego klubu, podniosłoby sprawę z Jockey klubem, aby wprowadzić bardziej rygorystyczne warunki dotyczące wydawania licencji trenerów w przyszłości i natychmiast zawiesić licencję trenera Marka Boruty, jeśli te konie były pod jego opieką w dzisiejszych mediach społecznościowych.
pozdrawiam serdecznie
Kishore Mirpuri
|
|
|
|
|
 |
kostor
Dżokej

Dołączył: 15 Paź 2015 Posty: 473 Skąd: YellonkY
|
Wysłany: 2018-09-30, 23:39
|
|
|
| wyedytowane przez wzgląd na wpis Dorpata, lepiej poczekać na ocenę sprawy przez fachowców. |
|
|
|
 |
michal
Uczeń

Dołączył: 30 Wrz 2018 Posty: 6
|
Wysłany: 2018-10-01, 00:17
|
|
|
Szokująca odpowiedź PKWK na mojego maila:
| Cytat: | Co do intetwencji, to musi zostać udowodnione przez prokuraturę paść prawomocny wyrok sądu za przestępstwo, o którym mowa w ustawie o wyścigach konnych odnośnie przyznawania uprawnień i licencji.
PKWK |
Odpisałem im następująco:
| Cytat: | | Czy mam rozumieć, że odebranie licencji jest możliwe dopiero po wydaniu pełnomocnego wyroku i PKWK jako organ, który wydaje takie licencje, nie może ich odebrać decyzji sądu? |
|
|
|
|
 |
kostor
Dżokej

Dołączył: 15 Paź 2015 Posty: 473 Skąd: YellonkY
|
Wysłany: 2018-10-01, 00:34
|
|
|
| Odebranie licencji być może rzeczywiście może nastąpić dopiero po wyroku, ale w takiej sytuacji powinna być ona zawieszona do wyjaśnienia, czyli do wyroku de facto. |
|
|
|
 |
marek
Starszy uczeń

Dołączył: 15 Paź 2015 Posty: 27
|
Wysłany: 2018-10-01, 00:36
|
|
|
Nie taka znowu szokująca.
PKWK nie ma prawa interweniować i zabierać licencji trenerskiej jeśli sprawa nie dot. koni trenowanych na Służewcu.
Konie tego trenera były w jego domu, zabrano mu je z policją, ale póki nie będzie sprawy, wszczęcie postępowania przez prokuraturę i wyrok sądu, PKWK nie ma narzędzia do działania. (chyba, że dopatrzą się innych uchybień trenerskich i bacznie poobserwują co dzieje się w stajni tego trenera na Służewcu).
Niestety, takie mamy prawo.
Powinno się delikwentowi niezły łomot spuścić by fizycznie nie tykał się już koni. |
|
|
|
 |
kostor
Dżokej

Dołączył: 15 Paź 2015 Posty: 473 Skąd: YellonkY
|
Wysłany: 2018-10-01, 00:43
|
|
|
| PKWK nadzoruje wyścigi w całej Polsce i jest też organem wydającym licencje. Nie ma znaczenia czy konie są trenowane na Służewcu, czy nie. |
|
|
|
 |
Dorpat
Dżokej

Dołączył: 19 Paź 2015 Posty: 390
|
Wysłany: 2018-10-01, 01:32
|
|
|
Na pewno były duże zaniedbania w opiece nad tymi końmi, ale zanim kogoś się publicznie zlinczuje, należy poznać sprawę, jak było w rzeczywistości, nie wszystko jest czarne i białe. Nie wszystko co zostało napisane w tym artykule jest prawdą.
Byłem przez wiele lat współwłaścicielem koni razem z Markiem, ale z różnych przyczyn rozstaliśmy się i od trzech lat nie mamy razem koni, jednak znam Marka i wiem, że dbał on o konie bardziej niż o siebie, poświęcał im dużo czasu, pieniędzy i serca, choć popełniał też błędy i nie zawsze wszystkiego - z braku czasu i nawału zajęć, dopilnował, o co zdarzało nam się sprzeczać. I nie dopuściłby do tego, by konie były zagłodzone. Ostatniego okresu nie znam dobrze, bo kontakt nam się urwał, ale nie sądzę, by coś się zasadniczo zmieniło.
Natomiast w tej sprawie jest moim zdaniem zasadnicze przekłamanie, dotyczące istoty problemu z Torseyem i Sando. Te konie zostały doprowadzone do takiego fatalnego stanu nie w wyniku tego, że Marek je zagłodził, nie dawał im jeść, ale przede wszystkim ze względu na ochwaty, których doznały podczas leczenia kontuzji, a ochwaty i stanie w boksie prowadzą do wychudzenia koni (choć na pewno tu wygląda to skrajnie i powinno się o nie lepiej zadbać), nie można im dawać za dużo jedzenia, bo prowadzi to do kolek.
Kto miał styczność z końmi, ich kontuzjami, chorobami, wie o tym, że po złamaniach, gdy konie stoją z nogą w gipsie, istnieje duże ryzyko ochwatów i to dotknęło Torseya i Sando.
W ubiegłym roku wielokrotnie spotykałem Sando w szpitalu SGGW, po tym jak złamał nogę, ponieważ stał tam w tym samym czasie, gdy leczyliśmy naszego Big Reda, który miał ropę w zatokach i musiał przejść operacje (walczyliśmy o niego pół roku w szpitalu, by przeżył, podczas gdy jeden z czołowych służewieckich właścicieli w tym czasie uśpił konia z podobną dolegliwością).
Sando podczas pobytu w szpitalu Sggw dostał ochwatu i już wtedy wyglądał fatalnie, może nawet gorzej niż teraz, bo do złamanej nogi doszedł ochwat. Już przed ochwatem wyglądał podczas pobytu w szpitalu tragicznie, bo nie chciał jeść i praktycznie się nie ruszał. I lekarze w szpitalu też nie byli w stanie doprowadzić Sando do lepszego stanu. Więc raczej to nie Marek go zagłodził i doprowadził do tego stanu, tylko koń już był w takim stanie po złamaniu i ochwacie, a Marek nie potrafił tego stanu zmienić, trzymając go u siebie w domu (błąd został popełniony przez niego wcześniej, że za późno trafił do szpitala po kontuzji).
Podobna sytuacja była wcześniej z Torseym, który w treningu Andrzeja Walickiego złamał nogę, a następnie gdy został zabrany przez Marka, by leczyć kontuzję, stojąc z nogą w gipsie, doznał ochwatu. Marek wielokrotnie od 2-3 lat ratował zdrowie i życie tego konia, kilka razy był on w szpitalu, bo chudł i miał problemy z chodzeniem. Wyłożył na pewno dużo pieniędzy, by go leczyć. Niewiele, naprawdę niewiele osób w tym środowisku próbuje tak robić. Wiem o czym piszę, bo siedzę 30 lat na wyścigach i w hodowli.
Zanim wszyscy potępicie Marka, to proszę zauważyć, że niestety większość ludzi, zarówno na wyścigach, jak i generalnie koniarzy, takie konie, które mają złamania, ciężkie choroby, ochwaty, po prostu usypia, albo sprzedaje na mięso.
Marek nie chciał uśpić Torseya i Sando po kontuzjach i ochwatach, ratował im życie przez długi okres za duże pieniądze.
Na pewno w tym okresie popełnił dużo błędów, szczególnie chyba w ostatnim okresie dużo było zaniedbań (nie widziałem tego, nie znam szczegółów), ale to złamania i ochwat są w głównej mierze przyczyną ich wyglądu i stanu zdrowia, a nie że Marek je zagłodził, choć na pewno nie zadbał o nie wystarczająco.
W tym artykule jest mnóstwo bzdur. O tym, że stan kopyt i wykrzywionych kości jest w wyniku niedożywienia, głodzenia koni. To idiotyzm - te ochwaty były w szpitalu w wyniku tego, że konie stały po złamaniach, a nie zagłodzenia, jak można pisać takie bzdury i nikt nie reaguje. Podobnie, że zostały doprowadzone do łykawości w wyniku złej opieki i żywienia. Łykawe konie biegają, startują w zawodach, rodzą źrebaki i nie ma z tym problemu
Znam kilku bardzo znanych właścicieli i trenerów, którzy konie w lepszym stanie niż Sando i Torsey oddawali na rzeź. Marek o nie walczył. Pewnie w ostatnich miesiącach źle, na niewystarczająco dobrym poziomie, ale ten artykuł jest pełen przekłamań i niesprawiedliwy. Duża grupa osób wokół polskich wyścigów i hodowli ma dużo bardziej za co uderzyć się w pierś odnośnie kontuzjowanych i chorych koni.
Robert Zieliński |
|
|
|
 |
marek
Starszy uczeń

Dołączył: 15 Paź 2015 Posty: 27
|
Wysłany: 2018-10-03, 23:04
|
|
|
c.d. sprawy
https://www.facebook.com/...?type=3&theater
Tekst z fanpage'a na facebooku Pogotowia dla zwierząt z dziś.
Wklejam treść postu dla tych, którzy nie mają FB.
"Marek B. w dniu dzisiejszym przed naszym azylem, chwilę przed uderzeniem jednego z wolontariuszy.
Naruszenie nietykalności dwóch osób i próba złożenia fałszywego zawiadomienia o przestępstwie to kolejne zarzuty jakie stawiamy Markowi B. trenerowi koni sportowych na Służewcu.
Mężczyźnie odebraliśmy zagłodzone dwa konie. Lekarze potwierdzili znęcanie się nad nimi, a sprawca ma mieć postawione zarzuty przez policję. Dziś Marek B. z awanturą przyjechał do naszego azylu, gdzie trzymamy zwierzęta z interwencji. Podczas burdy, którą wszczął pod bramą, naruszył nietykalność dwóch wolontariuszy i próbował złożyć fałszywe zawiadomienie o przestępstwie w policji.
Ponad tydzień temu informowaliśmy, iż Marek B. trener koni sportowych z Warszawy doprowadził do zagłodzenia koni, które jeszcze niedawno startowały w wyścigach na Służewcu. Konie odbieraliśmy z policją, a lekarze specjaliści chorób koni potwierdzili nasze przypuszczenia i wydali w tej sprawie opinię. Czy Marek B. ma powody do zmartwień? My twierdzimy, że tak. Zarzuty za znęcanie się nad zwierzętami dla sprawcy, to naszym zdaniem kwestia czasu. Dziś stan jednego z odebranych mu koni jest już dużo lepszy, drugie ze zwierząt nadal jest w złym stanie, ale mamy nadzieję, iż intensywne leczenie doprowadzi do poprawy jego zdrowia.
Po tym jak ujawniliśmy, iż Marek B. znęcał się na końmi – mężczyzna wpadł w szał. Przyjechał dziś do naszego azylu i napadł na dwóch wolontariuszy. Był bardzo agresywny. Jednego z nich przyparł do płotu i szarpał, drugą osobę przytrzymywał na ulicy, naruszając jej nietykalność. Mamy wykonane fotografie z telefonu komórkowego całego zdarzenia i kilku świadków sytuacji. Dodatkowo mamy film z całego zdarzenia z ukrytej kamery, jaka działała przed bramą i nagrywa wszystko. Marek B. o tym nie wiedział. Pojechał następnie wraz z kobietą, która była z nim przed naszym azylem i nas obrażała - do komisariatu policji. Chcieli złożyć zawiadomienie, iż to my ich uderzyliśmy. Policja jednak odprawiła tych ludzi z kwitkiem. Marek B., chcąc złożyć zawiadomienie o przestępstwie, nie wiedział o tym, iż mamy zarejestrowane całe jego zachowanie przed bramą. Z nagrania jakie zabezpieczyliśmy wyraźnie widać, iż nikt go nie uderzył ani nie zamierzał, a to właśnie Marek B. jest agresywny. Za zawiadomienie o przestępstwie, którego nie popełniono grozi właścicielowi koni do dwóch lat pozbawienia wolności." |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
phpBB by
przemo
Strona wygenerowana w 0,032 sekundy. Zapytań do SQL: 5
|