Tower Racing Forum Strona Główna Tower Racing Forum


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
(Nie)trafiona kwinta
Autor Wiadomość
Joga 
Dżokej



Dołączyła: 15 Paź 2015
Posty: 220
Skąd: Piaseczno
Wysłany: 2015-10-15, 21:32   (Nie)trafiona kwinta

Niecały miesiąc temu do Kioto zadzwoniła znajoma, która do tej pory nigdy nie grała na wyścigach. Poprosiła o wytypowanie dla niej kwinty, gdyż była kumulacja i chciała spróbować swojego szczęścia. Kioto z miejsca (dosłownie w 3 minuty - jestem świadkiem) wytypowała kwintę i podyktowała koleżance przez telefon (koszt tej kwinty wynosił ok. 100 zł). Sama nie zagrała, bo jak zwykle uznała, że i tak nie trafi :D
Koleżanka podziękowała za kwintę i poprosiła, żeby przesłać jej ją SMSem. SMS miał dalej pójść do znajomego ów dziewczyny, który miał zagrać kwintę za nią, a ona miała oddać mu pieniądze na wyścigach (nie mogła być na torze przed pierwszą gonitwą kwintową).
Tak też się stało. Okazało się, że kwinta przyszła i Totalizator płacił za nią ponad 7700 zł. Radosna koleżanka udała się do kolegi, by oddać mu pieniądze i odebrać kupon, lecz wtedy okazało się, że... ów kolega kwinty nie zagrał. Zapomniał? Grał w innych gonitwach, z tego co wiem dość grubo. Koleżanka wierzy w jego uczciwość, jednak mi wydaje się, że w obliczu sporych w sumie pieniędzy z ludzi potrafią wyjść najbrzydsze cechy charakteru. I tak mogło być w tym przypadku.
Jaki z tego morał? Zawsze graj sam, a jedynie w OSTATECZNOŚCI proś o zagranie ZAUFANYCH i UCZCIWYCH znajomych.

Mieliście kiedyś podobną historię? :)
 
 
     
kostor 
Dżokej


Dołączył: 15 Paź 2015
Posty: 473
Skąd: YellonkY
Wysłany: 2015-10-19, 10:07   

Podobnej nie, natomiast miałem sympatyczną historię z kwintą. Ogólnie rzadko i tanio gram ten zakład i trafiłem go w sumie tylko dwa razy. Drugi z nich był natomiast o tyle fajny, że nie trafiłem go dla siebie, a dla przyjaciela, który mnie po raz pierwszy wyciągnął na Służewiec. Był to prezent urodzinowy, a przy okazji któraś tam rocznica mojej obecności na Służewcu
 
     
jazzy 
Uczeń


Dołączył: 16 Paź 2015
Posty: 16
Skąd: warszawa
Wysłany: 2015-10-20, 19:01   nieoczekiwana wygrana

Była derbowa niedziela, 1 lipca 2012 r. Gonitwę o nagrodę Prezydenta RP wygrała Natalie of Budysin, pod ówczas objawiającym swój talent, praktykantem Szczepanem Mazurem. Dzień jakoś mijał, jedne kupony wygrywały, inne trafiały do kosza.
Nadszedł czas ostatniej gonitwy. Zafarcony powodzeniem „grania Mazurem” wybrałem ogiera Kostor do pierwszej gry.
Wybierz coś – rzuciłem do przyszłej żony, podając jej zielony program.
A co to jest skarogniady – zapytała Liwia, wskazując w programie klaczkę Chic Hill.
Nie wiem, chyba taki czarny – rzuciłem niepewny swej odpowiedzi.
A to weź zagraj – wypaliła.
No i zagrałem łacha, który wcześniej tylko raz zajął płatne miejsce. I klacz, która w mej ocenie nie pasowała nawet na ostatnie płatne. Skoro miało być z fantazją, to zagrałem x3. Jakież było moje zdziwienie, kiedy ta dwója zameldowała się w porządku. Tor pustoszał, została garstka, którzy mieli coś na kuponach.
Pointa: wypłata za kupon wyniosła ponad 1800 zł. Z toru taksówką pojechaliśmy na kolację do Banja Luki.
Morał: Czasami w grze ważna jest fantazja.
 
     
kostor 
Dżokej


Dołączył: 15 Paź 2015
Posty: 473
Skąd: YellonkY
Wysłany: 2015-10-21, 00:52   

Koń się nazywał KostEr - niemniej przez wzgląd na nazwę pilnowaliśmy go ze znajomymi. Pograłem do niego w tej gonitwie kilka porządków, ale niestety nie z Chick Hill, ale moi znajomi zagrali wtedy Koster ściana i też wyjęli tę sympatyczną wypłatę. Niestety kiedy była mowa o takiej propozycji, byłem za bardzo zamyślony i tak Kostor nie zarobił na Kosterze :P
 
     
słonik 
Dżokej
Kto pyta nie błądzi



Dołączył: 15 Paź 2015
Posty: 1112
Wysłany: 2015-10-26, 22:05   

Nie wiem czy się nadaje ten link do opowieści niezwykłej treści
https://www.youtube.com/watch?v=GO2uh8AjGlI
 
     
Koniofan 
Dżokej
Koniofan



Dołączył: 17 Paź 2015
Posty: 1764
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-11-10, 19:28   

Kiedyś opisałem mój przypadek na forum Finisz , a było ta tak :
wytypowałem kwintę siatką i napisałem ją na kartce do zagrania swojemu pracownikowi, nawłogowemu wyscigowcowi ,bo sam nie mogłem być na wyścigach, podwiozłem go po drodze na tor i dałem pieniądze na grę mówiąc nawet zagraj ją i sobie ( mogłem sam wejsć i zagrać na chwilę ,ale do głowy mi nie przyszło ,że może mi odwalić mumer). Nie pamiętam już jakie konie biegały ,ale jedno pamiętam ,ze kwintę( a może to była jeszcze tripla to było jakieś 25 lat temu) robiła P. Katarzyna Kozłowska jadąca wtedy jako starsza uczennica ( to był wieki fuks) i jeszcze coś wpadło nie bardzo liczonego . Traf chchciał ,ze kwinta przeszła i wypłata była rzedu kilku średnich pensji. W poniedziełek w gazecie czytam wyniki ( kiedyś to było w prasie codziennej) i czekam na wygrane pieniądze . Niestety ten skończony osioł nie zagrał tego co mu poleciłem ,bo jak mówił wszedł na tor ,a tam go wyśmiali ,że takiego fuksa z P. Kasią nie będzie , więc zagrał sobie coś po swojemu innego. Trudno ,chciałem mu odpuścić i darować ,ale uniósł się honorem i spłacił mi wygraną na raty ,a jeszcze coś wygrał w międzyczasie ,więc było mu łatwiej.
Drugi przypadek
Przychodzi na tor syn znajomego ( prawie zielony na koniach) i mówi ,ze przydało by się zagrać coś na fuksa .Traf chce ,ze akurat wychodzi mi do gry porzadek z prawie ostatnich koni .Już miałem zagrać cienko dla zabawy ,ale jak on chce grać, to mówię niech zagra na spółę ,a on namawia mnie do gry za sporą kasę ,chyba za tysiaka. Daję mu pieniądze on idzie zagrać . Przychodzi ten porządek ,wypłata jest gigantyczna- przeliczając mozna kupić 'malucha". no to skaczemy do góry . No i idziemy po odbiór ,a on mówi ,że dał to do zagrania koleżance kasjerce -nowej ,która podłapała świeżo tą fuchę, bo nie chchcial stać w kolejce do kasy ( tak kiedyś były duże kolejki do kas, a było ich pełno).Idziemy do niej ,a ona w gigantyczny płacz ,że nie zagrała ,bo to było tak fuksiaste ,że jej powiedzieli ,że to niemożliwe by to przyszło . I otrzymaliśmy tylko zwrot stawki-chyba jednak nie zagrała .Od tej pory już jej w kasach nie widziałem.
Od tej pory staram się grać sam lub przez starych sprawdzonych znajomych
_________________
Koniofan
 
     
Koniofan 
Dżokej
Koniofan



Dołączył: 17 Paź 2015
Posty: 1764
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-11-13, 20:20   

Czekając na mecz----nostagiczny dawnych wspomnień czar.............
Nawiązując do poprzedniego postu............nie ufaj ludziom na wyscigach jesli chodzi o większe pieniadze ,bo nieraz w dziwny sposób ludziska głupieją i takich przypadków, jak moje znam z autposji i długich lat uczestniczenia w wyscigach , wiele.
Dla tych co nie wierzą ,że można było wygrać na wyścigach z jednego dobrego strzału i kilka maluchów,powiem , niech sobie uświadomią,że na wyścigi przychodziło w weekend nawet po kilkadziesiąt tysięcy ludzi ,a grali ostro.Czyli ludziska ciagnęli na tor ,jak trutnie do miodu. Kiedyś jechałem samochodem za autobusem W ( ruszał spod Pałacu Kultury) i na Puławskiej najadłem sie strachu ,bo był tak nabity ludźmi ,że na podskokach zawadzał tyłem przegubu o jednię i sypały sie snopy iskier. W pewnym momencie myslałem,ze przegub ten się całłkowicie urwie- zwolniłem i zrobiłem duzy odstęp do niego.
To co ja opisuję( ten okres) to stawka min. była 20 zł.Np Piwo 'Królewskie" małe 0,33l kosztowało na torze 4zł( w sklepie 3zł) paczka papierosów "Sportów" 3,50 ,chleb 4zł ,pół litra w sklepie 31 zł.Nowy :Maluch " kosztował ok 8 tys zł, a "Polonez" ok 25 tys zł np z bity porządek ,który wielokrotnie trafiałem Elfur-Kredyt i odwrornie płacono 28 zł, czyli akurat zarobek na dwa piwa ,ale były i wypłaty tysiące zł za stawkę ,jak słynny Daglezja(Dż. Hutuleac)-Durango, pisalem kiedyś ,jak tripla z 2l. koniem rumuńskim, na którym jechał o dziwo mistrz Mełnicki była 55 tys czyli mozna było kupić ponad dwa Poldki (tak płacili bo w poprzednim biegu był w odstępie poza stawką)- przez głupi przypadek nie trafiliśmy ,(nie zamknięcie pełnej tripli , majac prawie wszędzie tego "rumuna")
Np w kasach 200 zł i potem 500 zł było nieraz i kilkanascie "chorągiewek" ,czyli końcówek zerwanych bloczków ( w bloczku było 30 biletów, na pierwszą grę porządkową , a na 2-gą i 3-cią ,jak i" z góry" też były pozrywane całe błoczki)Ponieważ nie było podgladu ,jak idzie gra ,to pod kasami z grubą grą kłebił sie taki tłum ciekawskich , że wchodzili dosłownie ,po rurach na głowę grających, a od kasy nie można było odejśc.Co ciekawe nikt wtedy nie śnił o telefonach komórkowych, komputerach, kalkulator polski "Eltra" (chyba) był wielkości książeczki ,a w rachubie liczono błyskawicznie na klasycznych liczydłach wypłaty i były szybciej podawane niż teraz. Na "świniarni" ,na hali ,jak zrobiono kasy po obu stronach hali, to nieraz środkiem hali nie mozna było się przecisnąć ,bo z obu stron były kolejki do kas ,a tłum ciskał człowiekiem ,najlepiej było to widać z I lub II piętra na "Świniarni"
Teraz się dziwię ,jak to było mozliwe ( np ze wzgledów bezpieczeństwa) ,że pozwolono wejść takiej ilości ludzi na wyścigi .Jak tłum wyległ na sam bieg przed wyścigiem na plac przed trybuną, to cały plac był pokryty ludźmi ,głowa przy głowie ,dosłownie szpilki nie mozna było wetknąć
http://warszawa.wyborcza....43457.html?i=17
Zobaczcie zdjęcie nr. 18 i 19 ale to jeszcze nie to jak było w głowne dni wyścigowe
A może ktoś ma i wrzuci jakieś zdjecia z tego okresu ,złotych lat wyscigów ,gdzie naprawdę mozna było przyść na wyscigi pieszo, a odjechać Mercedesem :mrgreen:
Takie coś jeszcze
http://www.tvp.info/19716...kejow-w-workach
Dodane :Dla nowicjuszy
http://www.sendsport.pl/p...mba-w-gore.html
_________________
Koniofan
 
     
jazzy 
Uczeń


Dołączył: 16 Paź 2015
Posty: 16
Skąd: warszawa
Wysłany: 2015-11-25, 16:34   

Miałem chęć wybrać się na ostatnią niedzielę, ale skończyło się rodzinnym spotkaniem, więc nie wybrałem się na tor. W piątek zajrzałem w program, poczytałem co tam w sieci gra. W końcu uznałem, że Testarossa musi wygrać, więc nie wygra (ale że nie zajęła płatnego miejsca to chyba zemsta mistrza Walickiego za niepochlebne wypowiedzi jednego ze współwłaścicieli kobyły). Mając na uwadze, że Wrocław coraz lepiej poczyna sobie na Służewcu do porządku wybrałem Newerlego. I Suo - bo musi. Na celowniku typowałem raczej odwrotną kolejność. No i... nie zagrałem. A że ostatnią gonitwę mam zwyczaj grywać PDKx3, to straciłem potrójnie. Cóż może za rok.
Na przyszły rok nauczka: grajmy Wrocław (Newerly, Uczitelka), bo oni się ścigają, a wioska służewiecka robi ustawki pod siebie.
 
     
kostor 
Dżokej


Dołączył: 15 Paź 2015
Posty: 473
Skąd: YellonkY
Wysłany: 2015-11-25, 16:37   

Nie straciłeś, bo w ostatniej gonitwie nie wiedzieć czemu nie zrobili porządków tylko dwójki - tak więc jeśli rozumiem zagrałbyś Suo-Newerly, czyli byś nie trafił.
 
     
kostor 
Dżokej


Dołączył: 15 Paź 2015
Posty: 473
Skąd: YellonkY
Wysłany: 2016-04-23, 21:13   

Dziś miły dzień. Poznaliśmy się live ze Słonikiem i z tego też wyszła fajna anegdota. Widząc jak się zachwycamy ze znajomymi Małą Gwiazdką Słonik zaproponował "Mała Gwiazdka gwiazdka" długo się nie zastanawialiśmy, jako że od czasu do czas lubimy tak zagrać. No i ta ślicznota się spisała - porządek trafiony, szkoda tylko, że Vitez na to drugie nie dał jednak rady:P, ale i tak opłaciło się.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,033 sekundy. Zapytań do SQL: 4