: 22 lip 2020, 13:12
Bądź rozsądny (realistą), nie mów prawdy - tak, w "wolnym tłumaczeniu" (interpretacji), można odczytać aforyzm Leca. Nie zawsze jednak, w odniesieniu do rzeczywistości, biegu spraw czy też stanu rzeczy, które są ci bliskie - człowiek chce czy też potrafi dochować tej przestrogi. Dorpat z tx'em wiele już razy w ostatnich latach wypowiadali się odważnie w wielu kwestiach, jednak do dziś dnia ten ich głos (rozsądku czy wręcz określonych propozycji) nie tylko nie został wysłuchany przez decydentów, to jeszcze przysporzył im wielu wrogów. Sam znam to z autopsji, gdyż mam podobnie w temacie hodowli koni arabskich (no nie ważne)...
Jakby nie było, chcę czy też muszę odnieść się do wrzawy medialnej (fejsbukowej) zainicjowanej przez Mariannę Surtel (partnerkę życiową i biznesową Krzysztofa Ziemiańskiego). Ba, nawet nie tyle "wrzawy", co regularnego i tyleż nikczemnego ataku na najlepszego od dobrych kilku lat polskiego dżokeja (championa toru), tj. Szczepana Mazura (przy okazji chęci jego zbrukania, upodlenia i wręcz starcia z powierzchni ziemi), w wykonaniu wymienionej wyżej pary. Rzecz w tym, że nic takiego nie miałoby miejsca, gdyby Szczepan (na Night Thunderze) zajął w Derby miejsce za Timemasterem, a tym samym pozwolił "przytulić" owym (plus wspólnikowi) okrągłą sumkę, tj. pięć razy większą, niż ostatecznie stała się ich udziałem. Założę się o wiele, iż wtedy "szczególnie wrażliwa i tyleż wyczulona na krzywdę koni" pani Surtel nawet by nie zauważyła (zajęta przeliczaniem kasy) owych 10 batów (4 ponad stan) Szczepana. A gdyby nawet, to przyjęłaby je z pobłażliwością charakterystyczną dla człowieka usatysfakcjonowanego (zadowolonego z obrotu spraw). W owym stanie rzeczy nie miałoby więc miejsca bezpardonowe deptanie i perfidne plugawienie tego wybitnego i zasłużonego już dżokeja (a przy tym wciąż jeszcze młodego i skromnego chłopaka), z próbą wręcz podważenia wyniku Derby... Niestety ich Timemaster zajął miejsce za Night Thunderem, a dodatkowo odbyło się to w wyniku pełnej fantazji i determinacji (jak też z przekroczeniem limitu uderzeń batem) jazdy Mazura. To doprowadziło do niebywałej wprost wściekłości gdyż powiedzieć frustracji, to jak nic nie powiedzieć) w jego dawnej stajni. Ok, można próbować zrozumieć rozgoryczenie Surtel i spółki, bo niewielu zniosłoby z godnością utratę w kilka sekund 80 tysięcy złotych, natomiast sposób odreagowywania utraty tejże sumy (bo o nią w gruncie rzeczy tutaj chodzi) jest rzeczą zupełnie nieakceptowalną (nie mieszczącą się w głowie cywilizowanego człowieka). Tym bardziej, iż jest oparty od początku do końca na jawnym fałszu i totalnej obłudzie, gdyż za takie można uznać twierdzenie (zaklinanie), iż "są zadowoleni z trzeciego miejsca", a wszystko to (cały ten podły i tyleż wyrachowany atak na Mazura) to tylko w ramach upominania się o skrzywdzonego ("skatowanego") ich zdaniem Night Thundera, choć podczas dekoracji, jako żywo, na takiego nie wyglądał (rzekłbym, że wręcz przeciwnie)...
Szczególnie obrzydliwa i moralnie odrażająca jest dla mnie postawa Krzysztofa Ziemiańskiego, który z całą nienawiścią, pogardą, złą wolą i agresją wypowiada się o swoim niedawnym współpracowniku (piętnując go bez opamiętania), a który to przysporzył mu tylu sukcesów (za czym i masę pieniędzy) przez poprzednie dwa lata. Ta postawa trenera Ziemiańskiego jest o tyle niewdzięczna i niegodna (chamska, podła, nikczemna), iż wykazał się tak oto nie tylko brakiem lojalności wobec człowieka, któremu wiele zawdzięcza, ale też wobec środowiska, którego jest częścią od kilkudziesięciu lat, by nie rzec od poczęcia (dokładnie tak, gdyż żadna suma nie usprawiedliwia plucia we własne gniazdo). Stopień nienawiści oraz agresji K. Ziemiańskiego wobec Szczepana jest wprost porażający i tyleż bezprecedensowy w nie tak krótkiej przecież historii polskiego turfu. Nigdy dotąd żaden trener nie posunął się do tak haniebnego i chamskiego ataku na dżokeja, a tym bardziej championa toru. Nie mieści się w głowie, jak dalece można się posunąć w próbie upodlenia drugiego człowieka, tylko dlatego, że zrobił swoje. Nie jestem też w stanie pojąć, jak można było nazwać chłopaka, który tyle osiągnął swą ogromną pracą i jeszcze większym talentem, do tego wielkiego sportowca i championa jeździeckiego: "katem" czy "rzeźnikiem"?! Najwyraźniej pan Ziemiański nigdy dotąd nie miał okazji zetknąć się z prawdziwymi katem czy rzeźnikiem (z fachowcami w tych dziedzinach), bo oni dopiero by mu pokazali jak bardzo przeszarżował ze swoimi kalumniami i na czym naprawdę polega bycie jednym lub drugim (czym "to się je")...
Rozumiem stracić 80 tysięcy przez czyjąś szczególną wolę walki i determinację (a jednocześnie, czego już nie zauważa Surtel i spółka, także w wyniku zaniechania walki do końca przez ich dżokeja) , ale muszą być tu jakieś granice "brania rewanżu". Nie wiem jak zachowa się wobec tej nikczemności środowisko "końsko-jeździeckie" (pewnie jak zwykle nijak, bo jego drugie imię, to "indolencja"), ale Surtelowie mogą już zapomnieć o dosiadach najlepszego polskiego dżokeja, a też na pewno nigdy żaden mój koń nie stanie w stajni Niespodzianka, bo też prowadzą ją persony pozbawione nie tylko honoru i charakteru (lojalności i przyzwoitości), ale też jakichkolwiek hamulców moralnych i etycznych. I pomyśleć, że ów (taki) człowiek wymawiał niską etykę zawodową Szczepanowi. Pytanie gdzie jest jego etyka zawodowa skoro teraz pluje jadem jak oszalały? Jak rozumiem poszła się je....ć z tymi straconymi (o pół długości i łeb) 80 tysiącami złotych...
Jakby nie było, chcę czy też muszę odnieść się do wrzawy medialnej (fejsbukowej) zainicjowanej przez Mariannę Surtel (partnerkę życiową i biznesową Krzysztofa Ziemiańskiego). Ba, nawet nie tyle "wrzawy", co regularnego i tyleż nikczemnego ataku na najlepszego od dobrych kilku lat polskiego dżokeja (championa toru), tj. Szczepana Mazura (przy okazji chęci jego zbrukania, upodlenia i wręcz starcia z powierzchni ziemi), w wykonaniu wymienionej wyżej pary. Rzecz w tym, że nic takiego nie miałoby miejsca, gdyby Szczepan (na Night Thunderze) zajął w Derby miejsce za Timemasterem, a tym samym pozwolił "przytulić" owym (plus wspólnikowi) okrągłą sumkę, tj. pięć razy większą, niż ostatecznie stała się ich udziałem. Założę się o wiele, iż wtedy "szczególnie wrażliwa i tyleż wyczulona na krzywdę koni" pani Surtel nawet by nie zauważyła (zajęta przeliczaniem kasy) owych 10 batów (4 ponad stan) Szczepana. A gdyby nawet, to przyjęłaby je z pobłażliwością charakterystyczną dla człowieka usatysfakcjonowanego (zadowolonego z obrotu spraw). W owym stanie rzeczy nie miałoby więc miejsca bezpardonowe deptanie i perfidne plugawienie tego wybitnego i zasłużonego już dżokeja (a przy tym wciąż jeszcze młodego i skromnego chłopaka), z próbą wręcz podważenia wyniku Derby... Niestety ich Timemaster zajął miejsce za Night Thunderem, a dodatkowo odbyło się to w wyniku pełnej fantazji i determinacji (jak też z przekroczeniem limitu uderzeń batem) jazdy Mazura. To doprowadziło do niebywałej wprost wściekłości gdyż powiedzieć frustracji, to jak nic nie powiedzieć) w jego dawnej stajni. Ok, można próbować zrozumieć rozgoryczenie Surtel i spółki, bo niewielu zniosłoby z godnością utratę w kilka sekund 80 tysięcy złotych, natomiast sposób odreagowywania utraty tejże sumy (bo o nią w gruncie rzeczy tutaj chodzi) jest rzeczą zupełnie nieakceptowalną (nie mieszczącą się w głowie cywilizowanego człowieka). Tym bardziej, iż jest oparty od początku do końca na jawnym fałszu i totalnej obłudzie, gdyż za takie można uznać twierdzenie (zaklinanie), iż "są zadowoleni z trzeciego miejsca", a wszystko to (cały ten podły i tyleż wyrachowany atak na Mazura) to tylko w ramach upominania się o skrzywdzonego ("skatowanego") ich zdaniem Night Thundera, choć podczas dekoracji, jako żywo, na takiego nie wyglądał (rzekłbym, że wręcz przeciwnie)...
Szczególnie obrzydliwa i moralnie odrażająca jest dla mnie postawa Krzysztofa Ziemiańskiego, który z całą nienawiścią, pogardą, złą wolą i agresją wypowiada się o swoim niedawnym współpracowniku (piętnując go bez opamiętania), a który to przysporzył mu tylu sukcesów (za czym i masę pieniędzy) przez poprzednie dwa lata. Ta postawa trenera Ziemiańskiego jest o tyle niewdzięczna i niegodna (chamska, podła, nikczemna), iż wykazał się tak oto nie tylko brakiem lojalności wobec człowieka, któremu wiele zawdzięcza, ale też wobec środowiska, którego jest częścią od kilkudziesięciu lat, by nie rzec od poczęcia (dokładnie tak, gdyż żadna suma nie usprawiedliwia plucia we własne gniazdo). Stopień nienawiści oraz agresji K. Ziemiańskiego wobec Szczepana jest wprost porażający i tyleż bezprecedensowy w nie tak krótkiej przecież historii polskiego turfu. Nigdy dotąd żaden trener nie posunął się do tak haniebnego i chamskiego ataku na dżokeja, a tym bardziej championa toru. Nie mieści się w głowie, jak dalece można się posunąć w próbie upodlenia drugiego człowieka, tylko dlatego, że zrobił swoje. Nie jestem też w stanie pojąć, jak można było nazwać chłopaka, który tyle osiągnął swą ogromną pracą i jeszcze większym talentem, do tego wielkiego sportowca i championa jeździeckiego: "katem" czy "rzeźnikiem"?! Najwyraźniej pan Ziemiański nigdy dotąd nie miał okazji zetknąć się z prawdziwymi katem czy rzeźnikiem (z fachowcami w tych dziedzinach), bo oni dopiero by mu pokazali jak bardzo przeszarżował ze swoimi kalumniami i na czym naprawdę polega bycie jednym lub drugim (czym "to się je")...
Rozumiem stracić 80 tysięcy przez czyjąś szczególną wolę walki i determinację (a jednocześnie, czego już nie zauważa Surtel i spółka, także w wyniku zaniechania walki do końca przez ich dżokeja) , ale muszą być tu jakieś granice "brania rewanżu". Nie wiem jak zachowa się wobec tej nikczemności środowisko "końsko-jeździeckie" (pewnie jak zwykle nijak, bo jego drugie imię, to "indolencja"), ale Surtelowie mogą już zapomnieć o dosiadach najlepszego polskiego dżokeja, a też na pewno nigdy żaden mój koń nie stanie w stajni Niespodzianka, bo też prowadzą ją persony pozbawione nie tylko honoru i charakteru (lojalności i przyzwoitości), ale też jakichkolwiek hamulców moralnych i etycznych. I pomyśleć, że ów (taki) człowiek wymawiał niską etykę zawodową Szczepanowi. Pytanie gdzie jest jego etyka zawodowa skoro teraz pluje jadem jak oszalały? Jak rozumiem poszła się je....ć z tymi straconymi (o pół długości i łeb) 80 tysiącami złotych...