: 16 kwie 2016, 23:53
Tx na forum zmdom:
http://www.tvn24.pl/wideo/magazyny/pans ... t_id=12703
Dorpat krytyczny wobec biznesu zaradkowego.
Racja jest po stronie Wójtowicza. Wystarczy zerknąć na powyższe zapisy w księdze stadnej, żeby poczuć dreszcze! Horror!
Szewczyk o zarodkach w odpowiedzi
http://hipologika.pl/modules/news/artic ... toryid=182
Odpowiadam Markowi Szewczykowi.
Zanim się zarzuci komuś nierzetelność, to można wcześniej sprawdzić, albo zadzwonić.
Dobrze wiedziałem, że umowa polskich stadnin z amerykańskimi dopuszcza pobranie maksymalnie czterech zarodków rocznie. Taka moja wypowiedź została nagrane na taśmie TVN, ale nie została wyemitowana.
Akurat dokładnie powiedziałem o tym podczas nagrań do programu. Z tym, że rozmawiano ze mną około pół godziny przed kamerą, a do filmu, co zrozumiałe, poszło tylko kilka kilkunastosekundowych wypowiedzi.
Nie poszła ta, w której mówiłęm, że jeżeli rocznie wydzierżawimy do USA 10 cennych klaczy i zgodzimy się na 4 embriotransfery, to mamy rocznie 40 koni z polskimi superrodowodami. Robimy mały Janów Podlaski w Teksasie czy Arkansas. To jeszcze na szczęście nie ta skala, ale w takim kierunku to szło. To głupota, prowadząca w przyszłości do zaniku elitarności i cen polskich koni arabskich.
Generalnie uważam, że to co się dzieje z embriotransferami w hodowlach koni półkrwi i czystej krwi arabskiej to jest patologia. Jestem hodowcą w klasycznej konserwatywnej szkole - hodowli pełnej krwi angielskiej, gdzie nie do pomyślenia jest nie tylko pobieranie zarodków i wpisywanie kilku źrebaków rocznie od jednej klaczy do księgi stadnej, ale nawet nie można pobierać i używać mrożonego nasienia. Wszystko musi być naturalne.
Hodowcy pełnej krwi na całym świecie czasami mają problemy, by raz na 2-3 lata dochować się jednego źrebaka, tymczasem dewianci w USA sterują sobie życiem, produkując rocznie po kilka czy nawet kilkanaście źrebaków rocznie od jednej klaczy. To nie jest żadna hodowla, to jest produkcja, biznes, brak etyki i zasad, śmierdzący szmal po prostu.
Przedstawianie tych ludzi z USA, Kataru, czy Emiratów jako autorytety i osoby oceniające kogokolwiek, jest żenujące.
Co do tego, czy zagraniczni hodowcy, dzierżawiący klacze z Polski i pobierający od nich zarodki, rzeczywiście pobierają tylko 3 albo 4 zarodki, jak jest w umowie, a nie np osiem (a zgłaszają później do księgi tylko 3 albo 4 najbardziej udane), też są wątpliwości . Dziś dostałem takiego maila.
"W Polsce jest bardzo rygorystyczny przepis dotyczący Embrio, natomiast w innych krajach dopiero po urodzeniu żrebiąt i to czasami nawet po dwóch latach zgłasza się konie do rodzimych ksiąg stadnych. Jest czas na wybranie które konie się rejestruje a które są słabe i ich się nie zgłasza. Stąd też ile faktycznie dokonano embriotransferów nie da się policzyć.
W załączniku klacze, zarejestrowano od nich po kilka embrionów".
Gdy się coraz bardziej wgłębiam w niuanse działalności środowiska polskich arabiarzy (i światowego kartelu osób wzajemnie popierających się i mających wspólne interesy), coraz bardziej mam wrażenie, że odwołanie tych osób z Janowa i Michałowa, było słuszne. Inna sprawa, że ci, którzy robili te zmiany, robili to pewnie z innych (politycznych plus nepotyzm) pobudek, na dodatek są słabi, nie znają się na kwestiach hodowli i zarządzania stadninami, nie mają odpowiednich kadr, fachowych ludzi, którzy zastąpią dotychczas działających, wciskają podejrzanych spadochroniarzy.
Jedni i drudzy powinni trzymać łapy z daleka od państwowej stadniny, jej mienia i wspaniałych koni arabskich, wyhodowanych przez Pana Krzyształowicza i jego poprzedników.
A na ostatnie tłumaczenia, przy próbie zabrania michałowskich arabów od Adama Wyrzyka, że to względy transportowe, bo nie mogą one podróżować 40 km na Służewiec, to już dosłownie krew człowieka zalewa.
http://www.tvn24.pl/wideo/magazyny/pans ... t_id=12703
Dorpat krytyczny wobec biznesu zaradkowego.
Racja jest po stronie Wójtowicza. Wystarczy zerknąć na powyższe zapisy w księdze stadnej, żeby poczuć dreszcze! Horror!
Szewczyk o zarodkach w odpowiedzi
http://hipologika.pl/modules/news/artic ... toryid=182
Odpowiadam Markowi Szewczykowi.
Zanim się zarzuci komuś nierzetelność, to można wcześniej sprawdzić, albo zadzwonić.
Dobrze wiedziałem, że umowa polskich stadnin z amerykańskimi dopuszcza pobranie maksymalnie czterech zarodków rocznie. Taka moja wypowiedź została nagrane na taśmie TVN, ale nie została wyemitowana.
Akurat dokładnie powiedziałem o tym podczas nagrań do programu. Z tym, że rozmawiano ze mną około pół godziny przed kamerą, a do filmu, co zrozumiałe, poszło tylko kilka kilkunastosekundowych wypowiedzi.
Nie poszła ta, w której mówiłęm, że jeżeli rocznie wydzierżawimy do USA 10 cennych klaczy i zgodzimy się na 4 embriotransfery, to mamy rocznie 40 koni z polskimi superrodowodami. Robimy mały Janów Podlaski w Teksasie czy Arkansas. To jeszcze na szczęście nie ta skala, ale w takim kierunku to szło. To głupota, prowadząca w przyszłości do zaniku elitarności i cen polskich koni arabskich.
Generalnie uważam, że to co się dzieje z embriotransferami w hodowlach koni półkrwi i czystej krwi arabskiej to jest patologia. Jestem hodowcą w klasycznej konserwatywnej szkole - hodowli pełnej krwi angielskiej, gdzie nie do pomyślenia jest nie tylko pobieranie zarodków i wpisywanie kilku źrebaków rocznie od jednej klaczy do księgi stadnej, ale nawet nie można pobierać i używać mrożonego nasienia. Wszystko musi być naturalne.
Hodowcy pełnej krwi na całym świecie czasami mają problemy, by raz na 2-3 lata dochować się jednego źrebaka, tymczasem dewianci w USA sterują sobie życiem, produkując rocznie po kilka czy nawet kilkanaście źrebaków rocznie od jednej klaczy. To nie jest żadna hodowla, to jest produkcja, biznes, brak etyki i zasad, śmierdzący szmal po prostu.
Przedstawianie tych ludzi z USA, Kataru, czy Emiratów jako autorytety i osoby oceniające kogokolwiek, jest żenujące.
Co do tego, czy zagraniczni hodowcy, dzierżawiący klacze z Polski i pobierający od nich zarodki, rzeczywiście pobierają tylko 3 albo 4 zarodki, jak jest w umowie, a nie np osiem (a zgłaszają później do księgi tylko 3 albo 4 najbardziej udane), też są wątpliwości . Dziś dostałem takiego maila.
"W Polsce jest bardzo rygorystyczny przepis dotyczący Embrio, natomiast w innych krajach dopiero po urodzeniu żrebiąt i to czasami nawet po dwóch latach zgłasza się konie do rodzimych ksiąg stadnych. Jest czas na wybranie które konie się rejestruje a które są słabe i ich się nie zgłasza. Stąd też ile faktycznie dokonano embriotransferów nie da się policzyć.
W załączniku klacze, zarejestrowano od nich po kilka embrionów".
Gdy się coraz bardziej wgłębiam w niuanse działalności środowiska polskich arabiarzy (i światowego kartelu osób wzajemnie popierających się i mających wspólne interesy), coraz bardziej mam wrażenie, że odwołanie tych osób z Janowa i Michałowa, było słuszne. Inna sprawa, że ci, którzy robili te zmiany, robili to pewnie z innych (politycznych plus nepotyzm) pobudek, na dodatek są słabi, nie znają się na kwestiach hodowli i zarządzania stadninami, nie mają odpowiednich kadr, fachowych ludzi, którzy zastąpią dotychczas działających, wciskają podejrzanych spadochroniarzy.
Jedni i drudzy powinni trzymać łapy z daleka od państwowej stadniny, jej mienia i wspaniałych koni arabskich, wyhodowanych przez Pana Krzyształowicza i jego poprzedników.
A na ostatnie tłumaczenia, przy próbie zabrania michałowskich arabów od Adama Wyrzyka, że to względy transportowe, bo nie mogą one podróżować 40 km na Służewiec, to już dosłownie krew człowieka zalewa.