: 28 wrz 2019, 11:26
Ta legendarna gonitwa była niegdyś jednym z wyznaczników stołecznej tożsamości. Jej reminiscencje można znaleźć w malarstwie, a także literaturze popularnej, w książkach takich autorów jak Stanisław Grzesiuk, Joanna Chmielewska i Zdzisław Umiński. W jednym z odcinków popularnego serialu TVP „Jan Serce” w reżyserii Radosława Piwowarskiego, zagorzały bywalec wyścigów konnych na Służewcu Julian Jabłkowski, zagrany wspaniale przez Wiesława Michnikowskiego, wygłosił słynne zdanie, że dla prawdziwego warszawiaka najważniejsze w roku są trzy daty: urodzenia, Powstania i… Wielkiej Warszawskiej.
Czekamy jednak ,jaki będzie stan toru , czy w nocy i jutro będzie lało...synoptycy nie wiedzą dokładnie
Historia:
Wielka Warszawska ma długą tradycję. Ustanowiona została w 1895 roku przez ówczesnego Prezesa Towarzystwa Wyścigów Konnych w Królestwie Polskim – hrabiego Augusta Potockiego. Tworzona na wzór francuskiego Grand Prix de Paris, z czasem stała się międzynarodową gonitwą porównawczą, otwartą dla trzyletnich i starszych koni pełnej krwi angielskiej, bardziej przypominającą swoimi warunkami, a także terminem rozgrywania (pierwsza niedziela października) Prix de l’Arc de Triomphe, czyli Nagrodę Łuku Triumfalnego w Paryżu.
Obecnie jest to najwyżej dotowana (w tym roku sumą 218 750 zł, 125 500 zł za pierwsze miejsce) i obok Derby najważniejsza gonitwa sezonu na Służewcu. Sam zapis do do niej kosztuje 5000 zł.
Jej dystans zmieniał się kilkakrotnie. W 20-leciu międzywojennym wynosił najpierw 2800, a od 1933 roku 2400 m. Pierwsza Wielka Warszawska po zakończeniu II wojny odbyła się na torze w Lublinie jako Wielka Nagroda Lubelska na dystansie 2800 m. Następnie w latach 1946-48, już na Służewcu, Wielka Warszawska była rozgrywana na dystansie 2400 m, a od 1949 roku do dziś jej dystans wynosi 2600 m.
Z powodu carskich restrykcji zawieszono jej rozgrywanie w latach 1907-12, nie odbywała się także w czasie I wojny światowej (1914-16) oraz podczas hitlerowskiej okupacji (1939-44). W latach 1917-18 rozegrana została na torze w Odessie, gdzie wywiezione zostały polskie konie. Większość z nich udało się po wielu perypetiach sprowadzić do odrodzonej po 123 latach niewoli ojczyzny.
Wspaniali zwycięzcy
Od samego początku wyścig ten był synonimem wielkiego prestiżu. Jego wysoka ranga sprawiała, że brała w nim udział sama śmietanka koni wyścigowych. Pierwszym zwycięzcą został Aschabad, syn słynnego Rulera, który jako pierwszy z polskich koni wygrał Wszechrosyjskie Derby w Moskwie (1877 r.). Hodowcą obu wspaniałych ogierów był hrabia Ludwik Krasiński, założyciel istniejącej do dziś Stadniny Koni Krasne.
Na liście zwycięzców jest wiele sławnych koni: wspaniałe klacze, m.in. podwójna zwyciężczyni Demona (1964-65), Driada (1970), Daglezja (1971), Iranda (1976), Sonora (1982), Novara (1990), Kliwia (1991-92), Upsala (1993), trójkoronowane: Dżamajka (2000) i Kombinacja (2001), a także niezwykłe ogiery, wśród nich Turysta (1948), Ruch (1949), De Corte (1954), Erotyk (1968-69), Dipol 1972), Pawiment (1978), Dixieland (1980, wygrał z miejsca do miejsca), San Luis (2004, 2005), Merlini (2008), fenomenalny, trójkoronowany Intens (2011, wygrał z miejsca do miejsca o 5 długości, w rekordowym czasie 2’40,3) , Camerun , Patronus,2014 – Greek Sphere 3l (High Chaparral – Night Sphere po Night Shift), hodowca J. Hanly, trener A. Walicki, dżokej A. Fresu, 2'43,1"
2015 – Va Bank 3l (Archipenko – Vinales po Dilshaan), hodowca J.P. Zienkiewicz i B. Abdrakhmanov, trener M. Janikowski, dżokej P.-A. Graberg, 2'51,2"
2016 – Caccini 3l (American Post – Courances po Simon du Desert), hodowca A. Zieliński, R. Zieliński, A. Wyrzyk, trener A. Wyrzyk, dżokej T. Lukašek, 2'51,5"
2017 – Bush Brave 3l (Bushranger - Moriches po Alhaarth), hodowca E. Banahan, trener W. Olkowski, dżokej T. Lukašek, 2'54,0"
2018 – Rain and Sun 3l (Zambezi Sun - Rainallday po Cadoudal), hodowca O. Tricot, trener J. Kozłowski, dżokej A. Turgaev, 2'44,5"
Literackie tropy
Piewcą uroków Wielkiej Warszawskiej był nieżyjący już rdzenny pisarz warszawski Zdzisław Umiński, który w swym dorobku pozostawił m.in. uroczą opowieść „Stawka na pechowego konia”. Dzięki jej lekturze możemy bliżej poznać atmosferę miasta, które budziło się do życia po wojennym kataklizmie. Rozpoczęcie sezonu w 1946 roku na Służewcu było jednym z przejawów powrotu do normalności.
Z kolei wielka entuzjastka gonitw konnych Joanna Chmielewska , poświęciła wydarzeniom na stołecznym torze, w tym również Wielkiej Warszawskiej, wiele stron swej powieści „Wyścigi”, wydanej w pierwszej połowie lat 90. Jak mawiał jeden z jej bohaterów, na torze należy przede wszystkim stawiać na pochodzenie: czyli tu pochodzić, tam pochodzić, bo tylko w ten sposób można zdobyć potrzebne informacje.
Pod koniec lat 80. scenariusz serialu telewizyjnego pod roboczym tytułem „Wielka Warszawska” napisał Jan Purzycki, który sławę zdobył jako scenarzysta filmu „Wielki Szu”. Jednak do tej pory nie znalazł się w Polsce reżyser, który by potrafił się zmierzyć z żywiołem, jakim są wyścigi na Służewcu.
Filmowy Ruten
W 2011 roku wszedł na ekrany film „Wygrany” w reżyserii Wiesława Saniewskiego, którego akcja w dużej części dotyczy wyścigów i dzieje się na torze. „Zagrał” w nim 5-letni wtedy siwek Ruten, zwycięzca Derby na Służewcu i pechowy uczestnik Wielkiej Warszawskiej w 2008 roku.
Był on wtedy mocnym faworytem. Gdy przedłużało się oczekiwanie na start prawie do 20 minut, Ruten, który stał już w swoim boksie, najpierw się w nim położył, a następnie wyczołgał, prawie że unosząc na swym grzbiecie ważącą kilkaset kilogramów maszynę startową. Nie został jednak wycofany. Pobiegł i był dopiero czwarty.
https://www.rp.pl/Inne-sporty/309279959 ... zewcu.html
Moi faworyci :Nemezis.Fabulous Las Vegas, Pride Of Nelson