Tx-ie nie mam niestety czasu i siły na dłuższą polemikę, mam mnóstwo pracy redakcji plus nocne komentarze amerykańskiej ligi piłkarskiej MLS w Polsacie Sport (mecze kończą się np o 4 nad ranem o piątej jestem w domu, a od siódmej wstaję i zajmuję się synami) i padam na twarz.
Naprawdę mylnie oceniasz sytuację w Derby. Niech Nemezis zacznie finisz, jak Salasaman, od 800 metrów (stanie w pień na końcówce), a Salasaman finiszuje z tyłu. I wtedy wynik będzie odwrotny i będziesz pisał, że Nemezis nie ma szybkości, jest "tylko" wytrzymała, a Salasaman jest szybszy.
Pytanie o konia Bolgera i szejka Mohammeda (to nie był koń Godolphin, szejk podkupił go w trakcie kariery, jak większość koni teraz podkupuje Coolmore bo mając kilkaset matek z najlepszymi rodowodami i karierami, kryjąc je co roku najlepszymi ogierami, rzadko potrafi wyhodować najlepsze konie) banalne, nie ma co odpowiadać za bardzo.
Szejk też upadł na głowę (żeby upaść to trzeba ją najpierw mieć, a tam jest tylko ropa tryskająca dookoła i patologie zamiast oleju w głowie) zapisując Dawn Approach do Epsom Derby. Wygłupił się i skompromitował, 12 miejsce na 12 koni, 33 długości za Ruler of the World. Nie widzę jakiegokolwiek sensu powoływania się na ten kretyński ruch.
Kim on jest i szejkowie ze wschodu, poczytaj pod tym linkiem.
https://polskatimes.pl/jacek-palkiewicz ... r/10018306
Gdybym był właścicielem Emiliano Zapaty nie zapisałbym go do Derby, tylko wysłał do Francji na wyścigi na 1000-1400 m. Nie porównuj Zapaty do Va Banka i Bush Brave, bo raz, że to nie ta klasa, dwa, że w rodowodach tamtej dwójki można znaleźć nawet stayerów, i sporo koni na średnie dystanse czy milę, a w Emiliano w pierwszych kilku pokoleniach ma rodowód na wskroś sprinterski i to najczęściej taki na 1000-1200 m. No absolutny obłęd pisać go na 2400 m.
Pamiętaj, że ojciec Dawn Approach to syn Galileo, uważanego za konia długodystansowego i źródło wytrzymałości, choć niepozbawionego zdolności przyspieszania.Na dodatek w rodowodzie Dawn Approach blisko siedzi super stayer Ribot (a także Sea Bird, zwycięzca angielskiego Derby i Łuku Triumfalnego, plus Alydar, który był drugi w Belmont Stakes).
A Emiliano to koń z innej, stricte sprinterskiej półki. Nigdzie tam nie ma koni o predyspozycjach Galileo czy Ribot, jak u Dawn Approach.
Emiliano jest po Garswoodzie, który nie był nawet milerem, tylko typowym sprinterem, wygrywał na dystansach od 1000 do 1400 m. A po za nim Zapata ma w pierwszych pokoleniach tylko kolejnych sprinterów i milerów: po Garswood, Kheleyf, Dutch Art, Kyllachy, Medicean, Noverre, Indian Ridge, Shelter Half, Green Desert. No nic tylko biegać na 2400 m, a może niech go do Sac a Papier zapiszą? (i napisz, że ja też bym go tam zapisał, jak Testarossę). Czy ja muszę naprawdę tracić czas na ocenianie takich nonsensów?
Porównywanie rodowodów Emiliano i Dawn Approach to strzał kulą w płot. Dawn Approach przy Emiliano to z pochodzenia stayer. Choć zapisanie Dawn Approach do Derby w Epsom po górkach to też głupota.
Ogólnie jak na człowieka, który zainwestował w hodowlę i wyścigi miliardy dolarów, to szejk ma słabe wyniki. Nigdy nie wygrał Kentucky Derby, choć próbuje. A Nagrodę Łuku Triumfalnego Darley/Godolphin wygrał ostatni raz aż w 2002 roku (17 lat temu) - Marienbard. Cieniutko. Popisówki ze zwycięstwami robią co roku głównie u siebie w dniu Dubai World Cup, gdy większość najlepszych koni z Europy, USA, Japonii i Australii tam nie przyjeżdża, a oni podczas zimowych przygotowań na własnych śmieciach w Emiratach mogą zrobić medycznie i organizacyjnie wszystko.
Moje protesty w sprawie stajni Marion Jones nie mają związku z Kardinale, ani moimi końmi. Po prostu walka o sprawiedliwość, uczciwość, prawdę i zdrowie koni.
Dopóki Polska jest dzikim krajem, w którym - jednym z nielicznych na świecie - nie są pobierane próbki od koni w treningu i między wyścigami można je bezkarnie tygodniami dopingować (bo przerwanie pewnych specyfików np 5 dni przed gonitwą, nie pozwala ich wykryć podczas badania), nie ma o czym gadać.
Cały światowy sport, w tym wyścigi za granicą, walczą z plagą koksu (i tak nieskutecznie niestety, wiem jak we Francji trenerzy omijają kontrole koni w treningu i podają sterydy) poprzez ciągłe wyrywkowe kontrole sportowców i koni w trakcie treningów a w Polsce nie. I środowisko nie chce tego zmienić. To nie jest sport, to nie są wyścigi, to jest wolna amerykanka i te urwane ścięgna i śmierć koni w stajni Marion Jones i innych to smutne żniwo.
No i szejk ma dużo wspólnego ze stajnią Marion Jones. A to tylko wierzchołek góry lodowej działalności jego "trenerów" (zrobili mu niespodziewany nalot i okazało się, że prawie wszystkie konie były w tej stajni na koksie, pewnie detektywi chcieli wyższej stawki nie mogli się dogadać i dali mu ostrzeżenie, później u Surrora już nic nie wykryto, od lat jest spokój, więc chłopaki się dogadali).
Tu można poczytać
http://www.sport.pl/inne/1,132432,13952 ... pingu.html
Powodzenia.