Felietonista tygodnika "Stolica" o szansach koni w zbliżającej się gonitwie:
Nagroda Wielka Warszawska zrosła się z tradycją toru warszawskiego bardziej jeszcze niż Derby. O Wielkiej Warszawskiej pisać można wiele.
Cenny artykuł p. Staniszewskiego, przypomina historię tej gonitwy, warto jednak wspomnieć bardziej szczegółowo o czasach niedawnych spróbować takiej analizy jaka prowadzi do aktualnych wniosków, z tym, oczywiście, zastrzeżeniem, że wszystko co dotyczy wyścigów konnych ma nieco irracjonalny cha-rakter. W tej gonitwie zwyciężyć może tylko koń na naszym torze najwyższej klasy - to fakt bezsporny. Na przestrzeni ostatnich 10 lat tylko San Remo, który w roku 1963 zdobył laur zwycięzcy, nie był koniem wybitnym.
Wielki przegrany w 1969 r- Kadyks
Surmacz, Donna Aqui, Mister Tory, Jurysdykcja, Demona, Cross, Dolores i Erotyk odegrały na warszawskim torze ogromną rolę (niektóre z nich odgrywają ją do dziś przez biorące udział w wyścigach potomstwo).
Nie zawsze derbiście udaje się wygrać Wielką Warszawską. Trudno jest określić cechy przyszłego zwycięzcy - poza jego klasą - w każdym razie wymaga się odeń większej wytrzymałości niż od derbisty, dystans jest przecież o 200 m dłuższy.
Jednak nie ten element jest podstawą sukcesu w Wielkiej Warszawskiej, gra tu rolę przede wszystkim szybkość. Wśród 10 wymienionych zwycięzców w tej gonitwe tylko
Surmacza określić można jako steyera. Naturalnie sama szybkość też nie prowadzi do zwycięstwa o czym świadczy porażka Dermota w roku ubiegłym.