wyścigi '26
-
Gość
Nie wiem na podstawie jakich danych to oceniasz. Oby nie na poziomie pobożnych życzeń. Niestety nie straszę i jest to coraz mocniejsze zagrożenie. W centrali TS po cichu trwają działania w tym kierunku.Anonymous pisze:Nie ma szans, po co tak straszysz??Anonymous pisze:Jest duże zagrożenie, że w 2027 roku nie będzie wyścigów w Warszawie. Umowa Totka na dzierżawę Służewca może zostać wypowiedziana. Te artykuły to nie przypadek.
-
Gość
-
Gość
-
Gość
-
Gość
-
Gość
-
Gość
Dlaczego niektórzy trenerzy to robią?
Praktyka ta, na świecie znana jako tongue-tie, polega na ciasnym owinięciu języka konia gumą, elastycznym bandażem lub nylonową taśmą i przywiązaniu go do dolnej szczęki.
Stosuje się ją z dwóch głównych powodów:
1) Kontrola nad koniem: Zapobiega to przekładaniu języka nad wędzidło.
Gdy koń przełoży język, dżokej traci pełną sterowność i kontrolę nad zwierzęciem.
2) Mity wydolnościowe: Część środowiska błędnie uważa, że unieruchomienie języka zapobiega jego „połykaniu” i ułatwia oddychanie przy maksymalnym wysiłku.
Badania naukowe jednoznacznie obaliły tę teorię – konie oddychają wyłącznie przez nos, a procedura ta nie poprawia wyników sportowych.
Lekarze weterynarii oraz obrońcy praw zwierząt głośno sprzeciwiają się tej metodzie ze względu na generowane cierpienie.
Wiązanie języka działa jak opaska uciskowa i powoduje:
Silny ból i stres (potwierdzony drastycznym wzrostem poziomu kortyzolu we krwi).
Ograniczenie dopływu krwi, co przy dłuższym ucisku (podczas przygotowań i gonitwy) prowadzi do sinienia języka.
Ryzyko trwałych urazów, takich jak uszkodzenie nerwów, paraliż, głębokie rany cięte, a w skrajnych przypadkach martwica tkanki językowej.
Uniemożliwienie przełykania śliny, co wywołuje u zwierzęcia odruch paniki.
W świetle polskiej Ustawy o ochronie zwierząt, świadome zadawanie bólu lub dopuszczanie do cierpienia zwierzęcia jest traktowane jako przestępstwo znęcania się, za które grożą surowe kary karne.
Praktyka ta, na świecie znana jako tongue-tie, polega na ciasnym owinięciu języka konia gumą, elastycznym bandażem lub nylonową taśmą i przywiązaniu go do dolnej szczęki.
Stosuje się ją z dwóch głównych powodów:
1) Kontrola nad koniem: Zapobiega to przekładaniu języka nad wędzidło.
Gdy koń przełoży język, dżokej traci pełną sterowność i kontrolę nad zwierzęciem.
2) Mity wydolnościowe: Część środowiska błędnie uważa, że unieruchomienie języka zapobiega jego „połykaniu” i ułatwia oddychanie przy maksymalnym wysiłku.
Badania naukowe jednoznacznie obaliły tę teorię – konie oddychają wyłącznie przez nos, a procedura ta nie poprawia wyników sportowych.
Lekarze weterynarii oraz obrońcy praw zwierząt głośno sprzeciwiają się tej metodzie ze względu na generowane cierpienie.
Wiązanie języka działa jak opaska uciskowa i powoduje:
Silny ból i stres (potwierdzony drastycznym wzrostem poziomu kortyzolu we krwi).
Ograniczenie dopływu krwi, co przy dłuższym ucisku (podczas przygotowań i gonitwy) prowadzi do sinienia języka.
Ryzyko trwałych urazów, takich jak uszkodzenie nerwów, paraliż, głębokie rany cięte, a w skrajnych przypadkach martwica tkanki językowej.
Uniemożliwienie przełykania śliny, co wywołuje u zwierzęcia odruch paniki.
W świetle polskiej Ustawy o ochronie zwierząt, świadome zadawanie bólu lub dopuszczanie do cierpienia zwierzęcia jest traktowane jako przestępstwo znęcania się, za które grożą surowe kary karne.
