To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Tower Racing Forum

Wyścigi krajowe - Wielka Warszawska'24

Anonymous - 2024-10-07, 11:28

Anonymous napisał/a:
Autopoprawka, bo dopiero teraz zauważyłem rzecz najważniejszą. Zegar zatrzymał się w chwili minięcia linii celownika przez The Clasha, czyli podany (i zatwierdzony!!!) wynik gonitwy ma zafałszowany czas. Nigdy nie dowiemy się o ile, można to tylko szacować na podstawie obrazu z kamery, która jednak jest ustawiona pod dużym skosem w stosunku do celownika. Według moich szacunków odległość The Clasha od zwycięzcy była nieznacznie większa niż pomiędzy końmi na trzeciej i czwartej pozycji, którą zmierzono na 3 długości. Czyli powiedzmy 3,25 długości, co w przeliczeniu na czas daje około 0,55".
Z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że łączny czas biegu to 2'47,33", a czas ostatniej ćwiartki to 29,4-29,5", co wygląda też bardziej realnie niż te podane 28,9".


Klesz otwierał każdą ćwiartkę. Wszystkie oprócz ostatniej były wolne. W rzeczywistości jeszcze wolniejsze.

Anonymous - 2024-10-07, 11:57

Mnie zachwyciła jazda holenderskiego dżokeja de Vriesa na ogierze Kaneshya. Nie walił batem jak cepem w stylu naszych Azjatów, tylko bardzo spokojnie prowadził konia delikatnie dając mu znać (jedno uderzenie na finiszu), że trzeba przyspieszyć. Elegancki, wyśmienity dżokej. Cieszę się, że mogłem zobaczyć światowej klasy jazdę na Służewcu
Anonymous - 2024-10-07, 12:09

Fakt- mądra jazda. Nie ujmując możliwością ogiera, ale Kaneshya z "naszym" jeźdżcem w siodle raczej by nie wygrał tego wyścigu.
Anonymous - 2024-10-07, 12:42

Anonymous napisał/a:
Fakt- mądra jazda. Nie ujmując możliwością ogiera, ale Kaneshya z "naszym" jeźdżcem w siodle raczej by nie wygrał tego wyścigu.


Koń plus jeździec to nierozerwalna para. Jest mało koni albo nie ma ich w ogóle które wygrałyby z każdym jeźdźcem. Wczoraj jeździec pojechał żeby wygrać ale pojechał też z ogromnym szacunkiem do konia. Tak jeżdżą najlepsi.

Anonymous - 2024-10-07, 14:24

Anonymous napisał/a:
Klesz otwierał każdą ćwiartkę. Wszystkie oprócz ostatniej były wolne. W rzeczywistości jeszcze wolniejsze.

Tak nie było. Widać wyraźnie, że nastąpiła ingerencja w wyniki pomiarów elektronicznych, ale nieudolne, prawdopodobnie pośpiechu.
Oto, co udaje się ustalić ze sporą precyzją.
1. Startowe 100 m - czas 8,1".
2. Lider mija słup dystansowy 1500 m w czasie 1'13,6", zatem dwie pierwsze pełne ćwiartki łącznie pokonane zostały w 65,5".
Zakładając, że tempo było w miarę równe, można przyjąć, że dotychczasowy przebieg wyścigu to 8,1-32,7-32,8.
3. Lider mija słup dystansowy 1000 m w czasie około 1'46,4", zatem kolejna ćwiartka to 32,8.
4. Lider mija słup dystansowy 500 m w czasie około 2'17,7", zatem zakręt pokonany został w 31,2. Te dwa ostatnie pomiary z pewnością nie odnoszą się do The Clasha, który był daleko z przodu, a podany czas zakrętu się zgadza.
5. Ma mecie jest pomiar The Clasha - 2'46,78". Zwycięzca kończy za nim około 3,25dł, czyli czas wyścigu to 2'47,32", a ćwiartka finiszowa to 29,7.
8,1-32,7-32,8-32,8-31,2-29,7 to według mnie rozkład tempa zbliżony do rzeczywistego.
Najbardziej zadziwia mnie jedna rzecz. O ile sędzia obsługujący zegar mógł mieć problemy z ćwiartkami, to przecież sędzia na celowniku na filmie z fotokomórki ma dokładny czas zwycięzcy i powinien zauważyć, że jako pierwszy mija celownik koń bez jeźdźca. Dlaczego podaje jego czas w wyniku technicznym? Dla mnie niepojęte.

Anonymous - 2024-10-07, 14:27

Sorki, pomyłka, ostatnia ćwiartka 29,5.
Anonymous - 2024-10-07, 14:29

Jednak nie, było dobrze, 29,7.
Anonymous - 2024-10-07, 18:44

Anonymous napisał/a:
Anonymous napisał/a:
Klesz otwierał każdą ćwiartkę. Wszystkie oprócz ostatniej były wolne. W rzeczywistości jeszcze wolniejsze.

Tak nie było. Widać wyraźnie, że nastąpiła ingerencja w wyniki pomiarów elektronicznych, ale nieudolne, prawdopodobnie pośpiechu.
Oto, co udaje się ustalić ze sporą precyzją.
1. Startowe 100 m - czas 8,1".
2. Lider mija słup dystansowy 1500 m w czasie 1'13,6", zatem dwie pierwsze pełne ćwiartki łącznie pokonane zostały w 65,5".
Zakładając, że tempo było w miarę równe, można przyjąć, że dotychczasowy przebieg wyścigu to 8,1-32,7-32,8.
3. Lider mija słup dystansowy 1000 m w czasie około 1'46,4", zatem kolejna ćwiartka to 32,8.
4. Lider mija słup dystansowy 500 m w czasie około 2'17,7", zatem zakręt pokonany został w 31,2. Te dwa ostatnie pomiary z pewnością nie odnoszą się do The Clasha, który był daleko z przodu, a podany czas zakrętu się zgadza.
5. Ma mecie jest pomiar The Clasha - 2'46,78". Zwycięzca kończy za nim około 3,25dł, czyli czas wyścigu to 2'47,32", a ćwiartka finiszowa to 29,7.
8,1-32,7-32,8-32,8-31,2-29,7 to według mnie rozkład tempa zbliżony do rzeczywistego.
Najbardziej zadziwia mnie jedna rzecz. O ile sędzia obsługujący zegar mógł mieć problemy z ćwiartkami, to przecież sędzia na celowniku na filmie z fotokomórki ma dokładny czas zwycięzcy i powinien zauważyć, że jako pierwszy mija celownik koń bez jeźdźca. Dlaczego podaje jego czas w wyniku technicznym? Dla mnie niepojęte.


Niepojęte. To słowo odnosi się do wielu zjawisk na Służewcu. KT to zbiór ludzi bez rzetelności.

tx - 2024-10-07, 19:03

do ostatniego gościa: Taki pojedyńczy przypadek też może się zdarzyć. Nie ma co uogólniać.
Pytanie, czy zauważyli już błąd sędziego mierzącego czasy gonitw i co dalej? Czy będzie sprostowanie?

Anonymous - 2024-10-07, 19:11

zawiodła technika
Anonymous - 2024-10-07, 21:50

tx napisał/a:
do ostatniego gościa: Taki pojedyńczy przypadek też może się zdarzyć. Nie ma co uogólniać.
Pytanie, czy zauważyli już błąd sędziego mierzącego czasy gonitw i co dalej? Czy będzie sprostowanie?


Tych niepojętych przypadków jest więcej na każdym kroku….

tx - 2024-10-07, 22:02

...a jakiś drugi?
Anonymous - 2024-10-07, 22:13

tx napisał/a:
Taki pojedyńczy przypadek też może się zdarzyć. Nie ma co uogólniać.
Pytanie, czy zauważyli już błąd sędziego mierzącego czasy gonitw i co dalej? Czy będzie sprostowanie?

Powoli zaczynam podejrzewać, że jesteś zatrudniony na stanowisku dyżurnego ocieplacza wizerunku. Dla Ciebie wszystko jest OK, każde niedociągnięcie jesteś w stanie wytłumaczyć. Głównie sobie, bo do mnie argument nie trafia. Przecież właśnie takie podejście "każdemu może się zdarzyć" jest istotą bylejakości. W ubiegłym roku też się zdarzyło, bodaj dwa razy, gdy zegar zatrzymał się, gdy zwycięski koń miał jeszcze kilkanaście, a może kilkadziesiąt metrów do celownika. Jeden przypadek pamiętam dokładnie (Australian Spring). Czy ktoś wrócił do tematu? Ktoś poprawił, przeprosił, komuś było przykro? Na Służewcu błędów się nie naprawia, nie analizuje, nie wyciąga wniosków. Błędy się przemilcza. Głośno mówi się tylko o sukcesach, często pozornych. Zazwyczaj w sposób nachalny i mocno przesadzony, co budzi moje zażenowanie. Jeśli mogę Cię prosić, to nie dołączaj do grona klakierów. Zostaw to Anniemarii Sobierajskiej i jej wywiadom z pytaniami w stylu: "Ach, jak tu pięknie, nieprawdaż?" Zostaw to komentatorom z ich zachwytami nad wspaniałością naszych wyścigów na 500m w trzykonnych często stawkach. Pamiętaj o swoim ulubionym słowie:"rzetelność".
W ubiegłym roku St Leger zostało rozegrane na złym dystansie. Każdemu może się zdarzyć. W tym tylko cud uratował wszystkich przed powtórką. Konie już były załadowane do maszyny, gdy nagle ktoś przytomny zainterweniował, konie wyszły, maszyna przejechała 100 m i po ponownym załadowaniu bieg ruszył.
Na Służewcu nikt za nic nie odpowiada.
Słowo o mierzeniu czasów. Odbywa się to tak, że sędzia ręcznie uruchamia stoper, po czym dalszy pomiar jest elektroniczny. Nie jest więc tak, jak w przypadku powiedzmy lekkiej atletyki, gdy wystrzał automatycznie rozpoczyna pomiar. Zmierzone czasy są więc lepsze od rzeczywistych, bowiem uruchomienie stopera następuje wtedy, gdy sędzia zobaczy konia wychodzącego z maszyny, a nie wtedy, gdy otworzą się drzwiczki. Ale koń i jeździec mają pewien czas reakcji, do tego bezładność większą niż lekkoatleta. Ponadto sędzia ma też pewien czas reakcji i te dwie wartości się sumują. Jaka jest zatem różnica pomiędzy czasem rzeczywistym i zmierzonym? Za każdym razem inna, bo dochodzi kilka dodatkowych czynników, jak chociażby widoczność. Nie wiem, z jakiej perspektywy sędzia obserwuje start, ale nie sądzę, by był przy maszynie. Zapewne siedzi w pokoju, obserwując start przez okno lub na ekranie. Czasem zasłaniają drzewa, czasem realizator nie zdąży pokazać momentu startu, bo ważniejsza jest obserwacja panienek wśród publiczności i czas zaczyna być mierzony ze sporym opóźnieniem.
Czy jest jakaś odpowiedzialność za rzetelność pomiarów? Pytanie retoryczne.
Tak jest w dosłownie każdym elemencie, składającym się na widowisko, więc uogólnienie jest jak najbardziej na miejscu.

Anonymous - 2024-10-07, 22:48

Anonymous napisał/a:
tx napisał/a:
Taki pojedyńczy przypadek też może się zdarzyć. Nie ma co uogólniać.
Pytanie, czy zauważyli już błąd sędziego mierzącego czasy gonitw i co dalej? Czy będzie sprostowanie?

Powoli zaczynam podejrzewać, że jesteś zatrudniony na stanowisku dyżurnego ocieplacza wizerunku. Dla Ciebie wszystko jest OK, każde niedociągnięcie jesteś w stanie wytłumaczyć. Głównie sobie, bo do mnie argument nie trafia. Przecież właśnie takie podejście "każdemu może się zdarzyć" jest istotą bylejakości. W ubiegłym roku też się zdarzyło, bodaj dwa razy, gdy zegar zatrzymał się, gdy zwycięski koń miał jeszcze kilkanaście, a może kilkadziesiąt metrów do celownika. Jeden przypadek pamiętam dokładnie (Australian Spring). Czy ktoś wrócił do tematu? Ktoś poprawił, przeprosił, komuś było przykro? Na Służewcu błędów się nie naprawia, nie analizuje, nie wyciąga wniosków. Błędy się przemilcza. Głośno mówi się tylko o sukcesach, często pozornych. Zazwyczaj w sposób nachalny i mocno przesadzony, co budzi moje zażenowanie. Jeśli mogę Cię prosić, to nie dołączaj do grona klakierów. Zostaw to Anniemarii Sobierajskiej i jej wywiadom z pytaniami w stylu: "Ach, jak tu pięknie, nieprawdaż?" Zostaw to komentatorom z ich zachwytami nad wspaniałością naszych wyścigów na 500m w trzykonnych często stawkach. Pamiętaj o swoim ulubionym słowie:"rzetelność".
W ubiegłym roku St Leger zostało rozegrane na złym dystansie. Każdemu może się zdarzyć. W tym tylko cud uratował wszystkich przed powtórką. Konie już były załadowane do maszyny, gdy nagle ktoś przytomny zainterweniował, konie wyszły, maszyna przejechała 100 m i po ponownym załadowaniu bieg ruszył.
Na Służewcu nikt za nic nie odpowiada.
Słowo o mierzeniu czasów. Odbywa się to tak, że sędzia ręcznie uruchamia stoper, po czym dalszy pomiar jest elektroniczny. Nie jest więc tak, jak w przypadku powiedzmy lekkiej atletyki, gdy wystrzał automatycznie rozpoczyna pomiar. Zmierzone czasy są więc lepsze od rzeczywistych, bowiem uruchomienie stopera następuje wtedy, gdy sędzia zobaczy konia wychodzącego z maszyny, a nie wtedy, gdy otworzą się drzwiczki. Ale koń i jeździec mają pewien czas reakcji, do tego bezładność większą niż lekkoatleta. Ponadto sędzia ma też pewien czas reakcji i te dwie wartości się sumują. Jaka jest zatem różnica pomiędzy czasem rzeczywistym i zmierzonym? Za każdym razem inna, bo dochodzi kilka dodatkowych czynników, jak chociażby widoczność. Nie wiem, z jakiej perspektywy sędzia obserwuje start, ale nie sądzę, by był przy maszynie. Zapewne siedzi w pokoju, obserwując start przez okno lub na ekranie. Czasem zasłaniają drzewa, czasem realizator nie zdąży pokazać momentu startu, bo ważniejsza jest obserwacja panienek wśród publiczności i czas zaczyna być mierzony ze sporym opóźnieniem.
Czy jest jakaś odpowiedzialność za rzetelność pomiarów? Pytanie retoryczne.
Tak jest w dosłownie każdym elemencie, składającym się na widowisko, więc uogólnienie jest jak najbardziej na miejscu.


No Tx, nokałt.

tx - 2024-10-07, 23:08

Przynajmniej szacunek
...nie mogę jakoś pojąć, że można nie kochać naszych wyścigów. To tak jakby nie kochać swojej kobiety, czy swojego faceta.
Wtedy trzeba się z nią/nim rozstać. Po co zatruwać sobie życie. Podobnie z naszymi wyścigami...
Dbajmy o nasze wyścigi, pielęgnujmy je, bez ich zatruwania, czy bicia. Okazujmy przynajmniej szacunek.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group