To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Tower Racing Forum

Tor Służewiec 2020 - Derby 2020

tx - 2020-07-21, 16:45

Alef, Mazur "brutalny"? Szczepcio jeżdzi jak każdy dżok z pierwszej dwudziestki z Anglii i Francji.
A czym biega Night Thunder? Akurat ten stayer rodowodem i bardzo dobrym treningiem kondycyjnym. Z podstawami od Wyrzyka, myślę, że sir Stoute doprowadziłby go jako pięciolatka do tamtejszej czołówki stayerów.

Morphe, akurat ja nie liczyłem jej ni w ząb i z tym się nie kryłem, jeszcze na jesieni pisałem tutaj, że nie wierzę w jej predyspozycje dystansowe. Zbyt wczesna i zbyt szybka jako dwulatka. Nigdy klaczy o predyspozycjach milerskich nie zgłosiłbym do Derby, mając w dodatku stayera Hipop de Loire, nawet, gdyby trener mówił mi, że Derby ma wygrane. U mnie biegałaby w Nagrodzie Novary, następnie Oaks, bo słaby rocznik klaczy, następnie wyścigi dla klaczy na odpowiadającym jej dystansie na Zachodzie (Niemcy, Francja), nigdy rzecz jasna Wielka Warszawska. U nas dostaje się pierdolca, gdy myśli o Derby. A Derby to nie koniec świata, jak przytomnie zauważył trener Neverlanda.
dodane: Wyrzyk ponoć przeprasza fanów, że I.R.Lady nie wygrała, ale w pierwszej kolejności powinien przeprosić jej właściciela, że zrobił z niego głupka.

Idiotyzmem nazwałem sugestię, że Szczepcio rozglądał się, szukając I.R.Lady, bo chciał, żeby ona wygrała i pojechał dopiero wtedy, gdy zobaczył, że może wygrać Timemaster.

Koniofan - 2020-07-21, 16:48

Pozdrowienia od IRL
https://www.facebook.com/...c3NDg2Njk1NTY3/

Alef - 2020-07-21, 17:21

tx napisał/a:
Alef, Mazur "brutalny"? Szczepcio jeżdzi jak każdy dżok z pierwszej dwudziestki z Anglii i Francji.
A czym biega Night Thunder? Akurat ten stayer rodowodem i bardzo dobrym treningiem kondycyjnym.

Tx, bardzo cenię Twoją fachowość na tym forum, ale.... każde przekroczenie przepisów jest faulem. Przekroczenie przepisów rażące i powtarzające się szczególnie względem zwierząt jest brutalnością. Czy S.Mazur jeżdzi jak w Anglii i Francji ? Kilka wpisów wyżej Dorpat ma inne zdanie. No tak, Night Thunder ma stayerski rodowód, ale biega brzydko, w jego posył potrzeba dużej siły, dlatego napisałem "biega dż. S.Mazurem", bo S.Mazur to b. siłowy dżok.

pozdrawiam

Osan - 2020-07-21, 17:22

Murem za Murą. Odpiernicz się waść (koniofan) od Mury, bo pojechał bardzo dobrze. Gdyby nie ruszył tak odważnie w ślad za Szczepanem na Night Thunderze (mijając w ślad za nim inne konie), to nie zdobyłby nawet 3 ciego miejsca, tylko skończył prawdopodobnie (jak Hipopo De Loire) na Proletariusie. Każdy kto powtarza, że "ruszył za wcześnie" tylko powiela brednie ignorantów. Trzeba też nie mieć wyczucia rzeczywistości, by twierdzić, że Mura nie jest wcale lepszy od Wyrzyk. W istocie jest od niej o klasę lepszy, a do tego w tym roku jeździ bardzo dobrze na Służewcu (trzeba mieć nafajdane do oczu, by tego nie widzieć )...

Co do Szczepana, to absolutnie nie zgadzam się z Dorpatem w jego ostrej (nadmiernie egzaltowanej in minus) ocenie jazdy Mazura na Night Thunderze (iż był brutalny, nieludzki, bezwzględny i tak dalej). Tak naprawdę na torze (jak i w wielu innych miejscach sportowej rywalizacji) liczy się skuteczność, a on ją właśnie wykazał. Jak można mieć teraz pretensje do niego, że "zrobił swoje"? Nie przesadzałbym też z ową "brutalnością", gdyż wyścigi to nie zabawa w piaskownicy. Szczepan pokazał klasę (ujawniającą się właśnie w skuteczności). Swoją mistrzowską jazdą wygrał Derby na koniu, który nie był najlepszy w stawce. Co więcej, widać było po ogierze wysiłek w Nagrodzie Iwna, gdyż nie był aż tak dynamiczny i mocny w akcji (galopie) jak 3 tygodnie wcześniej. Wyciągnął więc z niego maksimum na ową chwilę, za co raczej należą się mu gratulacje, a nie wyrzuty i pretensje. Ok, uderzył konia te 10 razy (kilka razy za dużo; stąd kara), natomiast oglądając ten wyścig kilkanaście razy nie miałem wrażenia, że było to "znęcanie się nad zwierzęciem" (jak dla mnie bardziej - mobilizowanie go). Z użyciem bata w wyścigu jest jak z rozebraniem się w filmie. Nie budzi to niesmaku, gdy ma swe uzasadnienie w scenie (akcji). Tak właśnie zagrał swą rolę Szczepan. Zrobił wszystko co mógł (co było możliwe), by wygrać, a ta jego "brutalność" wynikała z oceny sytuacji i określonej potrzeby chwili (sportowej walki), a nie z tego, że jest psychopatą lubującym się w okładaniu koni (jak choćby niejaki Pierantonio Concertino, czy jak mu tam). Bez przesady...

Dorpat - 2020-07-21, 18:15

Muszę stanowczo sprostować wpis Osana, przypisujący mi słowa, których nie napisałem o Szczepanie Mazurze...
brutalny, nieludzki, bezwzględny - to nie są cytaty ze mnie, tylko z innych osób, proszę o dokładność
proszę mi wskazać, gdzie niby Pan znalazł takie określania z mojej strony...
Oto co jedynie napisałem na temat jazdy Mazura:
"Chwaliłem Szczepana w studio po Derby, że w niesamowity sposób pojechał i dopchnął Night Thundera do celownika, ale po przemyśleniu na chłodno lekko zmieniam tę wypowiedź: Szczepan przy okazji też posunął się za daleko, zmusił Night Thundera do wysiłku ponad możliwości organizmu, to wcześniej czy później odbije się na zdrowiu psychicznym lub fizycznym konia.
Sukces za wszelką cenę to nie jest to, o co nam chodzi. Podobne jazdy były w Saudi Cup o miliony dolarów, katowanie zwierząt. Mike Smith wlepił klaczy Midnight Bisou 14 batów. Dostał 200 tysięcy dolarów kary. Szczepan za 10 batów (i recydywę)... 500 zł. (Saudi Cup był przerażający, FBI złapało trenera zwycięzcy Maximum Security na systemowym dopingowaniu koni, teraz na dopingu przyłapano konie słynnego Boba Bafferta)
Lubię i cenię Szczepana, ale prawda jest taka, że po takch jazdach, że po takich jazdach, po powtrzającym się nadużywaniu bata, w Anglii Mazur już nie jeźdżiłby przez kilka tygodni, albo nawet miesięcy - miałby zawieszoną licencję za powtarzające się naduzywanie bata".

Koniofan - 2020-07-21, 18:39

Osan lubię wymianę poglądów i wymianę zadań,uznaję krytykę, ale nie musisz tak żądlić i to z taką agresją.Mura faktycznie zrobił postępy i jeździ poprawnie ,ale nie reprezentuje żadnej klasy wyścigowej .J.Wyrzyk ma 98 zwycięstw ,a ile ma Mura niedawno kandydat i czy jest taki doświadczony ?.Po twojej uwadze jeszcze raz zobaczyłem wyścig derbowy pod kontem jazdy Mury....faktycznie pojechał w ślad za Mazurem ,chyba był moment ,ze prowadził ,ale jest jeszcze cieniutki Bolek ,dlatego był trzeci. Zdania nie zmienię, bo pod np. Reznikowem lub Lukaskiem ( nie mówiąc o lepszych dżokejach)Timemster mógł wygrać ,było krótko na celowniku....koń przegrał przez słabszą jazdę ....Może przed Murą jest kariera wyścigowa ,ale teraz to przeciętniak. ...Mura ...lufa i przekąska ogóra ...spoko, będzie lepiej. mniej zacietrzewienia..... ;)
Osan - 2020-07-21, 20:24

Dorpat. W istocie tylko to pierwsze określenie ("brutalny") było z Ciebie; kolejne dwa ("nieludzki, bezwzględny"), to już moje dopowiedzenie (w jakiejś mierze synonimy tego pierwszego). Jeśli to jakkolwiek fałszywie "zabrzmiało" (fałszywie w tym sensie, iż przypisuję Ci też kolejne, to przepraszam, bo nie było to moim celem).

Przy okazji. Nie sądzę, iż ten jeden wyścig (na długu beztlenowym) Night Thundera odbije się na jego zdrowiu fizycznym i psychicznym, bo to - wydaje mi się - twardy "zawodnik". Pewnie jednak zobaczymy go w St. Leger i wtedy też się okaże, jak to z nim będzie. Myślę, że na usprawiedliwienie Szczepana (to znaczy nie dla mnie, bo ja go raczej chwalę, niż osądzam) może też świadczyć to, iż Night Thunder przed biegiem dał mu swego rodzaju wskazówkę owym "barankiem" (mówił o tym Mazur w wywiadzie) iż czuje się dobrze i jest pełen energii i zapału "do pracy", więc pewnie też dlatego Szczepan "poszedł na całość". Myślę, że gdyby było odwrotnie, tzn. zauważyłby w koniu jakieś symptomy braku formy, witalności i chęci podjęcia walki, to aż tak by nie zaszalał. Ja uważam, że ten chłopak już z natury ma w sobie taką jakąś delikatność, którą konie wyczuwają, dlatego nierzadko pod nim właśnie lepiej lecą, niż pod innymi (dają z siebie więcej, niż dałyby pod innym dżokejem). Do chwili obecnej też nie zauważyłem w nim ciągot ustrojowych do nadmiernej brutalności wobec tychże (tego rodzaju patologii, którą dostrzegałem choćby w Piątkowskim ongiś, jak też bodajże w Kardanovie). Poza tym dla mnie Szczepan Mazur, to samorodny talent; najbardziej utalentowany dżokej w historii polskiego turfu (nie przejęzyczyłem się, ani nie oszalałem). Uważam, że bije talentem pierwotnym (instynktem jeździeckim, który to demonstrował głównie na początku swej kariery, bo teraz już jest coraz bardziej "cwany", w sensie wyrachowany, ale to nieuniknione z czasem) na głowę Jednaszewskich, Mełnickich, Dulów, Kozłowskich, Ochockich, już nie mówiąc o Piątkowskich. Też zauważyłem, że zdarza mu się ostatnio nieco częściej niż ongiś sięgać po bat (i tak bardziej automatycznie), ale jak rzekłem, nie wynika to jego "brutalności" jako takiej, a tylko z chęci bycia skutecznym (wygrywania, podejmowania walki nawet w bardzo trudnych sytuacjach). Jeśli jakkolwiek z kimkolwiek "przegiął" w tym sezonie, to na pewno z Wielkim Dakrisem podczas tej walki z rosyjskim koniem. Wtedy ewidentnie nie tylko nadużył bata, ale też zmusił konia do wysiłku dalece ponad jego miarę - tym samym odbierając mu siły i chęci do dalszego ścigania (przynajmniej na jakiś czas), co ów pokazał w swym kolejnym występie. Jeśli takie sytuacje będą się powtarzać i zauważę tu tego rodzaju manierę czy patologiczną prawidłowość w jego jeździe, to pierwszy go skrytykuję, gdyż nie cierpię i nie toleruję jakiegokolwiek pastwienia się nad zwierzęciem. Na dziś jeszcze nie mam go za "brutala" i jeśli kiedykolwiek jakiś koń mojej własności (choćby Pustynna Gwiazda) czy hodowli znajdzie się na służewieckim torze, to będzie moim życzeniem/marzeniem, by choć raz pojechał na nim właśnie Szczepan Mazur. Nie ma też sensu dywagować, że w Anglii czy Irlandii zaraz by go zawiesili za taką jazdę, bo na pewno - wiedząc o tym - jeździłby tam inaczej (skupiając się głównie na posyle, co też fantastycznie mu wychodzi - w tej dziedzinie równa się z nim tylko Lukaszek i Abik, z tych nam znanych).

Dodane. Nie zgodzę się też z Twoją opinią, Dorpat, że to słaby rocznik, bo jest w nim naprawdę imponująca (jak rzadko kiedy) liczba ciekawych, na dobrym poziomie, jak też ze świetnymi rodowodami, koni - z wybitną Inter Royal Lady. W tej mierze nie dezawuowałbym go tak, a tym bardziej z jednej perspektywy faktycznie słabego czasu Derby. Wolę takie roczniki (bogate w osobowości i konie z potencjałem), niż te, w których jest jeden Va Bank czy Bush Brave, a reszta... "jest milczeniem'.

Osan - 2020-07-21, 20:33

Koniofan. Masz rację (odnośnie tego zacietrzewienia), przepraszam - poniosło mnie. Powtórzę jednak: Timemaster nie przegrał przez słabszą (słabą) jazdę Mury, a tylko dlatego, że mu zabrakło tlenu na ostatnich 50 metrach (na co dżokej nie miał już żadnego wpływu). Z drugiej strony, gdy na nim pojechał Szczepan, to miałby większe szanse wygrania, niż pod Murą (to na pewno). Ba, gdyby na IRL pojechał Szczepan, to klacz wygrałaby bez wątpienia. Ten posył Aśki był dramatyczny w formie i w treści. Dziewczyna musi się jeszcze dużo uczyć, ale nawet wtedy - sądzę - nie osiągnie stopnia, poziomu, jakości, a przede wszystkim siły posyłu to Mazura, Abika czy Lukaszka (pewnych rzeczy, jako kobieta, nie będzie w stanie ustrojowo przeskoczyć)...
Dorpat - 2020-07-21, 23:14

Osanie, to bez większego znaczenia, ale trzymając się faktów, słowa "brutalny" również nie użyłem, ale jakiś inny forumowicz.
Trzymając się też faktów, Szczepan przesadza z nadużywaniem bata, ma do tego tendencje, których miejmy nadzieję się wyzbędzie po tej dyskusji po Derby. To nie tylko Wielki Dakris, nawet w dniu Derby trzy gonitwy wczesniej został ukarany finansowo za nadprogramowe bicie Windsor Beacha, na którym zajął drugie miejsce. Te kary nie skutkują. Albo niech Szczepan przestanie bić, albo niech dostanie pajdę na 30 dni i tak z 20 tysięcy złotych kary.
W normalnym kraju już z dwa razy w tym sezonie miałby spieszenie za bat, ale w Polsce od lat ścigamy się bez stewardów.
I pamiętajmy, że problem nadużywania bata w Polsce to nie tylko problem Mazura (choć ostatnio w tym się niechlubnie wyróżnia), ale wielu jedźców, nawet niestety dziewczyn. Był taki wstydliwy pojedynek w Sac a Papier, gdy dwie amazonki bez opamiętania okładały batem konie i zostały ukarane przez KT.
Wyścigi konne powinny odbywać się z zakazem używania bata.
Wywołuje moją zadumę hipokryzja niektórych osób, którym nie przeszkadzało, gdy Szczepan nadużywał bata, gdy jeździł u nich w stajni, nawet na trójkoronowanym mu się to zdarzyło, a atakują Szczepana teraz. Odrobina sprawiedliwości, proszę.
No i obrońcy praw zwierząt w stajni, w której najlepsze konie po dziwnym zachowaniu w wyścigach i nagłych wyskokach formy doznają powaznych kontuzji lub kończą śmiercią - to jest minimum nie na miejscu.

ps. Rozbawiła mnie na Facebooku współwłaścicielka Inter Royal Lady, Pani Magda Pegza. Na zarzut, że dali sobie wcisnąć na Derby na dosiad na najlepszym koniu słabszego jeźdźca, napisała, że "przecież Joanna Wyrzyk jest najlepszą amazonką".
Najlepszą amazonką może i jest (choć Daria Panczew jeździ teraz na zbliżonym poziomie) i generalnie Joanna to fajna, dzielna, ambitna dziewczyna, która systematycznie robi postępy, ale jak pani Pegza słusznie zauważyła, to najlepsza amazonka, a nie najlepszy dżokej.
A Derby - o ile mnie dobrze poinformowano, ale jeszcze na wszelki wypadek sprawdzę - to wyścig dla wszystkich dżokejów, a nie tylko amazonek. I Joanna walczyła w nim z dżokejami, którzy jeżdżą znacznie lepiej od niej (przynajmniej kilku), a nie z amazonkami. Ot, taka drobna różnica, ale na wszelki wypadek przypominam, bo właścicielka IRL w emocjach chyba nie do końca sobie to uświadomiła.
I generalnie mam wrażenie, że właściciele IRL, którzy są świeżakami w wyścigach, wiele rzeczy dali sobie wcisnąć.
Uprzejmie więc informuję, że IRL można zapisać nie tylko do Łuku, ale i do Breeders Cup, Dubai World Cup, Saudi Cup, a nawet do Ascot Gold Cup na 4000 metrów. Tylko po co?
A przecież można było dwulatką wygrać nią Listed na Zachodzie a trzylatką G3 na 1600 m i np sprzedać klacz za pół miliona euro, zamiast ścigać się o drobne za służewieckim murem (albo zostawić do hodowli, jak ktoś jest bogaty i może sobie na to pozwolić, by nie brać półmiliona euro, a mieć konia Pattern z karierą wypisaną w europejskich katalogach na czarno). A tak mają na razie konia, który nie wygrał w karierze żadnej poważnej gonitwy, tylko wyścigi włościańskie, bo gonitwy na Służewcu nie są zaliczane do żadnej międzynarodowej kategorii, Derby i WW nie mają nawet rangi Listed.
Podobnie został zmarnowany potencjał wyścigowy Bush Brave'a (fenomen, a wygrał tylko wyścigi włościańskie, nawet LR nie ma, a mógł wygrać na torze z kilkaset tysięcy euro i zostać sprzedany za milion) i częściowo Va Banka, którego uratowało to, że został w końcu sprzedany właścicielowi, który wie o co chodzi w hodowli i wyścigach i koń poszedł do treningu do Niemiec i zaczął biegać w prawdziwych wyścigach (w polskim treningu tylko raz mu się to zdarzyło)
Ale fajnie, że Pegzowie i im podobni są na wyścigach, że pojawili się nowi właściciele, którzy kupują konie, coraz droższe i średnio coraz lepsze (choć wybitnych jednostek w tym roczniku nie ma, to konie góra na Listed, no może IRL na 1600-1800 m na G3). Państwu Pegzom i innym kibicuję, gratuluję sukcesów, choć muszą nabrać doświadczenia i nie ufać bezgranicznie pewnym osobom.
Generalnie to od lat jest trudna sytuacja i w Polsce i na świecie (u Cecila, Gosdena, Fabre, też był z tym spory problem), gdy w Derby, czy innym ważnym wyścigu, w ramach stajni jednego trenera, biegną 2-3 konie z szansami na zwycięstwo od różnych właścicieli. Są wtedy różne tarcia, podchody, niedomówienia, a nawet nieczyste zagrywki niestety.
Te konie, ich właściciele, stają się wtedy największymi rywalami, a trenera mają tego samego. Tak było z Night Thunderem i IRL, ktoś musiał przegrać.
A jak doszedł do tego dosiad córki, to już zrobiło się pomieszanie z poplątaniem.
Sam miałem problem z podobnymi sytuacjami u trenera Walickiego, gdy biegały Kornel, Kardinale, Testarossa i trener Walicki miały liczące się konie na duże wyścigi od różnych właścicieli, a na dodatek przez wiele lat sam był współwłaścicielem wielu czołowych koni. A już najgorzej było jak właściciel był bardzo bogaty i mógł kupić trenerowi drogie, dobre pochodzeniowo konie na Zachodzie, wtedy zaczynał się cyrk, by ten właściciel wygrał duże gonitwy i aby go przypadkiem nie ograć w sportowej walce.
Wyścigi - w Polsce i na świecie (tam jeszcze bardziej, bo chodzi o ogromne pieniądze) - na bieżni rozgrywają się w iluś tam procentach. W dużej mierze rozgrywają się wcześniej i decyzje zapadają już w stajni, w głowach trenerów, na zapisach, przy rozdzieleniu dosiadów i w układach najbardziej wpływowych dżokejów i wpływu na nich najbogatszych i najbardziej zaradnych właścicieli i menedżerów (bo oni trzęsą wyścigami i dżokejami na Zachodzie, w Polsce ich nie ma).
I często nawet przed sezonem główne łupy są w miarę podzielone na poszczególnych właścicieli, trenerów, dżokejów, zwłaszcza wśród starych koni, gdzie hierarchia jest w miarę ustalona. Później są drobne weryfikacje. czasem mniejsze, czasem większe, bo sytuacja w trakcie sezonu potrafi się dynamicznie zmieniać.
Widać było, że Coolmore odpuszcza Royal Ascot 2020, mało tam wygrywa i w związku z tym będzie w ramach spółdzielni dżokejsko-trenersko-właścielskiej uprzywilejowane w Derby, Oaks Irlandii, Francji i Anglii, bo na tym im zależało i rzeczywiście tam dużo wygrali (w Derby Irlandii nawet 4 pierwsze miejsca).
Główny rozgrywający i człowiek, który decyduje często, kto wygrywa największe gonitwy na świecie, Długoręki Frankie (coraz lepiej kontroluje sytuację, bo jeździ teraz i dla Khalida i dla Coolmore i dla Godolphin i dla Openheimerów, ma układy ze wszystkim menedżerami i trenerami) - odpowiednio rozdysponował wygrane w Royal Ascot i wstępnie dalszą część sezonu.
Oczywiście do tego trzeba mieć dobre konie i muszą być w formie i zdrowe, by karty dało się odpowiednio potasować i rozdać. Wszystko z układu tego sezonu wskazuje, że Frankie zarządził dla Enable trzecie zwycięstwo w Łuku, bo Khalid Abdullah dotąd mało wygrywał w tym sezonie, więcej dostało się dotąd Cooolmore, Hamdanowi i Godolphin.
Na bieżni to już często jest formalność, choć czasami jeszcze niektórzy się ostro tną i dochodzi do nieoczekiwanych, niezaplanowwanych rozstrzygnięć w dużych gonitwach. Ale procent takich rozwiązań nie jest duży.
A już ostatnie angielskie Derby i przyciemniony koń z Coolmore, który do maja nie wygrał nawet maiden, a pierwszy wyścig 7 dni przed Derby (choć stajnia O'Briena musiała wiedzieć, że jest najlepszy) został w Epsom wypuszczony do przodu a Frankie i ferajna siedzieli spokojnie z tyłu w środku stawki.
W Derby Irlandii to przynajmniej zwykle wszystko w większości sezonów jest jasne. Biega np 7 koni, z tego 6 z Coolmore, 5 po Galileo, wszystkie od trenera Aidana i wiadomo, że wygra Coolmore, Aidan i Galileo. I nie ma jakichś głupich dyskusji, typów, rozważań, rywalizacji, zawirowań. Porządek jest i basta, a nie jakaś improwizacja i jazdy na los.
W dniu Derby 2020 wszystko zostało na Służewcu ładnie podzielone, najlepsi, mający znaczącą pozycję wzięli co im się należało - Lukasek wziął Jurjewicza na Zapacie (wtajemniczeni o tym dobrze wiedzieli przed wyścigiem), Abik Prezesa (w zasadzie bez walki), a Mazur Derby. I do tego zwykle są to najlepsze konie, które powinny wygrać. Tylko niektórzy wiedzą o tym już przed wyścigiem, a większość dopiero po.
Z Derby wyszło zamieszanie, bo trener chciał żeby Derby wygrała córka i IRL i nie wyobrażał sobie innego rozwiązania, pewnie dlatego wkurzony nie pojawił się na dekoracji.
Night Thunder (jego właściciele) i Szczepan byli w tym momencie dla niego i dla córki oraz właścicieli IRL najgroźniejszymi przeciwnikami. Trzeba było posadzić na IRL dobrego dżokeja, to by wygrała, ale wtedy już trenerowi nie zależałoby tak na zwycięstwie klaczy kosztem Night Thundera, bo nie jechałaby córka.
Wszyscy potępiają Morpheusa za tezę na tym Forum, że Mazur pojechał maksymalnie mocno, bo widział, że IRL nie daje rady i może wygrać Timemaster, a gdyby ona lekko wygrywała, to by się tak nie spieszył i wjechał na drugie. A ja myślę, że Morfeusz jest bliski prawdy, choć pewny tego nie jestem.
Miałem z autopsji taki przypadek w WW. Dżokej na mojej Kardinale, która była faworytką, w jakiś sposób został zmuszony (ja wiem dlaczego i przez kogo, ale tego nie napiszę, tak jak o innym podobnym "spętaniu" dżokeja na faworycie w WW w ostatnich latach), by zrezygnować ze zwycięstwa i trzymał klacz cały dystans na ostatnim miejscu i nie posyłał do połowy prostej. Miał z 10 długości i straty i nagle ruszył jak oszalały, bo okazało się, że dwa konie, które miały wygrać, nie dają rady i wygrywa koń przypadkowy, więc uznał, że w tej sytuacji lepiej już wygrać dla siebie. Odrobił na 250 metrach te 10 długości, ale krótkiego łba mu zabrakło, ruszył pół sekundy za późno i był pierwszy, ale 5 metrów za celownikiem.
Widziałem też minimum trzy przypadki (ale chyba więcej ich nie było w tym czasie) na Służewcu w ostatnich 30 latach, gdy dwa lepsze tego dnia konie przegrywały St. Leger, bo układ był taki, że trzeba było dać zdobyć potrójną koronę koniowi (a raczej ludziom z nim związanym), który miał na to szansę i jeźdźcy kontrolowali sytuację.
Ale było sprawiedliwie, bo później jeźdźcy, trenerzy i właściciele tych przegranych koni dostali w rewanżu inne spore gonitwy, w których im specjalnie nie przeszkadzano w zwycięstwie. Oczywiście musiały to być dobre konie z szansami, bo słabiaków nie da się wypchnąć.
Takie są wyścigi.

Kioto - 2020-07-21, 23:58

A czy pani A.P. (właścicielka N.T.) jest znana wśród właścicieli jako posiadaczka koni wyścigowych czy może N. T. jest jej pierwszym koniem?
Pytam, bo naszła mnie taka reminiscencja z 2012 roku kiedy Derby wygrała Natalie of Budysin. Wtedy na dekoracji stała pani K.R., ale była tylko figurantką. Taka mi myśl niesforna przemknęła czy nie nastąpiło deja vu i czy po prostu trener A.W nie chciał wygrać swoim koniem, bo z filmiku jaki umieścił na swoim fb wynika, ze N.T. miał trening indywidualny, a Derby....wygrał zimą (włożył w niego dużo pracy itd.). Jak to się ma do tego co mówił właścicielom IRL i sławnego już jej zapisu do Łuku Triumfalnego? :)

tx - 2020-07-22, 00:33

Do Dorpata dwa słowa: strzeżmy się tematów, od których nie można uciec!
Dorpat - 2020-07-22, 00:48

Biblia, Cyceron, czy Wielki Szu?
Dorpat - 2020-07-22, 08:41

Bardzo trafny aforyzm Stanisława Leca, który przywołał wczoraj Wiktor Lubicz a propos mojego wpisu o sytuacji w polskich i światowych wyścigach konnych: Bądź rozsądny (realistą), nie mów prawdy...
Osan - 2020-07-22, 11:38

Dorpat. Nie wiem co jest bez "większego znaczenia" (pogubiłem się w tym), ale ok (egal). To prawda, że nie użyłaś słowa "brutalny" wobec Mazura, ale wynikało ono - par exellence - z wszystkiego tego, co o nim pisałeś po Derby, więc już nie "kruszmy kopii" o detale (typu wiedział nie powiedział). Przy okazji prośba do Ciebie...

Wszyscy wiemy, że masz wyjątkowo, wręcz wybitną łatwość operowania słowem pisanym i że potrafisz nawet o pierwszej w nocy machnąć taki elaborat (w dodatku z sensem i na temat), że nam - maluczkim - szczęki opadają. Rzecz jednak w tym, iż twoją z kolei manierą jest omawianie zbyt wielu punktów w jednym wątku, czy też wątków w jednym temacie, co nierzadko robi się wręcz "nie do przejścia". Nawet ja, który lubię twój styl i to że jesteś nad wyraz konkretny i rzeczowy (iż operujesz danymi, faktami i liczbami) mam pewien problem z ogarnięciem (przyswojeniem) aż tylu różnych, choć łączących się jakoś ze sobą, odniesień. W jednym wątku lub temacie nie łączyłbym też naszej rzeczywistości z brytyjską czy irlandzką (amerykańską, a nawet zachodnioeuropejską), bo to dwa zasadniczo odmienne światy, nie przystające do siebie w żaden sposób.

Teraz, po różnych faktach i analizach sam widzę, że Szczepan zaczyna mieć (czy już ma) problem z nadużywaniem bata, choć będę bronił jak niepodległości tezy, iż nie jest tego przyczyną jego skłonność do przemocy (sadyzmu) wobec koni, a tylko czyni to w ferworze walki (chęci wygrywania czy też osiągania możliwie najlepszych rezultatów, bo też walczy także i o drugie czy trzecie miejsce). Z pewnej więc strony może to i dobrze - paradoksalnie - dla niego się stało, że powstała taka wrzawa (do tej jeszcze nawiążę) po Derby, bo to może da mu do myślenia i chłopak trochę wyluzuje. Co do tezy Morfeusza to w jakiejś mierze jest ona nieodległa od prawdy (a nawet może być jej jakąś częścią), gdyż faktycznie był taki moment w wyścigu, gdy to Timemaster już dość wyraźnie prowadził (przy niemogącej się pozbierać, bo wciąż jeszcze zdziwionej IRL pod Aśką) i wydawało się, że "idzie po swoje". Wtedy Szczepan raz jeszcze rzucił się do szaleńczego finiszu (raz jeszcze, bo pierwszy raz zrobił to tuż po wyjściu z zakrętu, gdy okazało się na nim, że zupełnie niespodziewanie znalazł się w zamknięciu, jakby w klatce). Można sobie tylko wyobrazić jaka buzowała w nim wtedy adrealina - przy przelatującej przez głowę lotem błyskawicy świadomości, że stajnia Wyrzyka "przewali po całości w Derby", i że błękitną wstęgę zdobędzie stajnia Ziemiańskiego. To właśnie tej szczególnej zajadłości (ergo zaradności) wobec potencjalnie takiego właśnie stanu rzeczy nie są mu w stanie wybaczyć Surtel i Ziemiański (pomijając konkretną kasę, która tym samym przeszła im koło nosa; a już się witali z gąską). Tak czy owak - po pięćdziesiątym obejrzeniu finiszu - bezsporne jest, iż Szczepan nadużył bata (iż się zapamiętał, za bardzo nakręcił), a do tego przynajmniej dwa ostatnie uderzenia były już naprawdę zbędne. Natomiast nadużywanie bata to jedno, a postulaty wycofania batów z wyścigów konnych, czy też zakazy ich użycia, to drugie. Dla mnie bowiem to tak, jakby hokeistom odebrać hokejki, albo też zakazać im ich używać, bo przecież mogą posłużyć do nadmiernej przemocy względem siebie (walenia się po łbach, choć w kaskach). To absurd. Baty są potrzebne w wyścigach konnych, tak jak ma swoje uzasadnienie konieczność ich użycia w pewnych sytuacjach. Rzecz w tym faktycznie, by tej możliwości nie nadużywać (w którym to punkcie powinny nastąpić dalsze regulacje, z podwyższeniem kar włącznie)!

Nim przejdę do "burzy medialnej po Derby", to jeszcze słowo do koniofana. Otóż, chyba myliłem się twierdząc, że Timemasterowi "odcięło tlen na 50 metrów przed metą", gdyż kolejne powtórki przekonały mnie, że większa wina leżała tu po stronie jednak dżokeja (Mury). Otóż tenże nie zawinił tym, że "przedwcześnie rozpoczął finisz" (to bzdura), gdyż zrobił to w najlepszym możliwym momencie (poszedł za Szczepanem). Natomiast jego winą było to, że zbyt delikatnie (pod Surtel) i za mało zdecydowanie pojechał ostatnie 400 metrów (raz tylko lekko "klepnął" ogiera), a największą, iż praktycznie "spasował" (zaprzestał walki, nawet wysyłania konia) w momencie. gdy Szczepan go wyprzedził, czyli na ostatnich 100 - 70 metrach (wykazując mniejsze serce do walki, niż Mazur, Lukaszek czy Abik, no ale Włosi są znani z tego, że szybko miękną gdy przychodzi do prawdziwej walki). Tą niezrozumiałą pasywnością na ostatnich kilkudziesięciu metrach nie tylko przegrał Derby, ale też pewne już drugie miejsce. Ergo, to do niego więc powinien mieć największe pretensja duet Surtel - Ziemiański, a nie do Szczepana. Tak oto powstała niewiarygodna, zdawałoby się, sytuacja, iż "ludzie" (typy) mają pretensje do tego, który walczył do końca i wygrał, a nie do tego, który spasował w pewnym momencie i przegrał (przewalając tak jeszcze pewne drugie miejsce)! Ten świat schodzi ewidentnie na psy!

gambl100procent - 2020-07-22, 13:20

Taka myśl mnie naszła:
Przecież bat w wyścigach konnych to jak wspomaganie kierownicy w samochodzie.
Kiedy operowanie samą wodzą nie pomaga dżokej przykłada bata z odpowiedniej strony by koń zmienił tor jazdy.

Dyskusja nad wycofaniem bata w gonitwach jest bezcelowa.

Dyskusja nad nadużywaniem bata, to co innego. Powinna być karana surowo zarówno finansowo jak i zawieszeniem licencji wyścigowej.

Z drugiej strony patrzcie na konia Kurier, mały i wytrzymały konik ale "leciał" tylko po bacie.
https://koniewyscigowe.pl/horse/20973-kurier



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group